Kazimierz Grochmalski

Cytaty

  1. Mój mistrzu, Wittgensteinie, nie granice języka są granicami świata.

    Są nimi granice nienawiści, której brakuje słów do wyartykułowania.

    s. 31

  2. Czy potrójny burger jest ładny? Można by powiedzieć, że jest koszmarny, ale równie dobrze można nazwać go pięknym! Zwiastuje otyłość i zabójstwo w tle, i śmierć tysięcy krów, które są nam tak posłuszne i posłusznie wybałuszają na nas swoje posłuszne oczy… Bo fortuna tworzy posłuszność. Fortuna uwielbia to żałosne samopoddanie się. Wielkie ślepia poddaństwa to widok fortuny.

    s. 29

  3. Po tylu latach ciągle czuć smród

    po czyichś opuszczonych w popłochu mieszkaniach,

    a wieże kościołów wtopione w te milczące miasteczka

    ogłuchły w obojętności bytu.

    s. 41

  4. Uśmiech, tak jak tonacja głosu, to sztuka przenoszenia.

    s. 31

  5. Im wyższe wtajemniczenie piękna, tym większa towarzysząca im powaga. Jedno warunkuje drugie. Jedno wynika z drugiego. Jedno nobilituje drugie. Ile opasłych tomów trzeba przestudiować, aby zrozumieć tak różne kanony piękna! Ich ukryte dwuznaczności. Ich odniesienia do dzieł innych. Do skrywanych sekretów życia. Ich aluzji. Ich metafor. Ich dwuznaczności… Piękno jest więc powagą.

    s. 48

  6. Małe kartki papieru decydowały o losach świata.

    Ledwo skreślone „zabić” porywały ze sceny geniuszów,

    namiętne „kocham” puszczały w ruch

    kaskady obłąkanej nienawiści…

    s. 85

  7. Poezja nie jest medium. Poezja jest stanem samym w sobie.

    s. 83

  8. Uśmiech nakładany. Uśmiech kradziony z innego uśmiechu. Pozyskiwany czy też zapożyczany. Uśmiech skopiowany. Uśmiech zgwałcony. Przyszywany. Uśmiech bez uśmiechu. Niby jest, a jakby go nie było. To jest kwintesencja dzisiejszego uśmiechu. Uśmiecha się, ale mu nie jest do śmiechu. Takie to czasy przyklejanego śmiechu.

    s. 38

  9. Aktorzy nie pracują w pocie czoła w laboratoriach teatru. Nie wykuwają sensu przekazu. Oni tylko się prezentują.

    s. 5

  10. Dwa oblicza sztuki. Dwa oblicza natury. Perfekcyjna i koślawa. Cudowny koń i kulawy baran. Dysproporcje pomiędzy tym samym światem. Tylko jak kochać sztukę bez uśmiechu do niej? Jak mogę kochać piękną kobietę bez uśmiechu na jej widok?

    s. 51

  11. Bóg jak zamilkł, tak milczy, proroków przybywa.

    s. 24

  12. Starzy klauni wygnani ze swoich domów. Jaki to smutny widok. Jaki bolesny, a zarazem żałosny. Gdzie się podzieją? Kto ich przygarnie? Może do lunaparku? Wesołego miasteczka? Na portiera hotelowego? Kulturalno-oświatowego w domu spokojnej starości? Pakowali swoje stare walizki, wkładali cywilne prochowce, śmieszne bereciki i nierozpoznawalni rozchodzili się po świecie. Nie uśmiechali się. Byli smutni. Wszystko stało się takie poważne. Jak na pogrzebie.

    s. 21