Kazimierz Grochmalski
Cytaty
Cisza jak po wybuchu nuklearnym.
s. 43
W obecnych czasach, czasach dobrobytu i względnego spokoju gospodarczego Los Duptos jest najbardziej dynamicznie rozmnażającą się grupą. Służą temu najróżniejsze programy rządowe i niezliczone ilości reklam telewizyjnych promujących ich kulturę. Wszędzie i wokół gloryfikuje się spryt i talent Los Duptos. Niezliczonych rzesz Los Duptos, których pełno w ławach parlamentarnych, na trybunach widowisk masowych, w niezliczonych programach porad telewizyjnych. Otaczają ich tłumy sąsiadów i dzieci.
s. 33
Dobroć w swojej istocie rozgrzesza zbrodnie wszelkiego rodzaju
s. 31
Upadki czynią pamięć.
s. 21
Dzikość musi zostać na rogatkach miasta. Cywilizacja nie chce zajmować się obłaskawianiem natury. Natura musi wrócić do natury.
s. 19
Codziennie rano, a nawet kilka razy przejeżdżałem tramwajem obok tych portretów. Przy nich był przystanek – główne wejście do huty. Czasami stałem na tym przystanku wtopiony w tłum oczekujących, obok portretu bohatera miesiąca. Nieodmiennie czułem się wobec niego mały, niepotrzebny, wyłączony z tego szczelnie funkcjonującego obiegu, NIKT.
s. 10
Jaki dziwny jest ten świat. Mój stryj, o czym zapewne nie wiesz, był w Betlejem, kiedy rodził się tam prorok. Opowiadał nam po wielokroć, że ten prorok był taki biedny, że leżał w jego żłobie, bo to było jedyne wolne miejsce nadające się na łoże. A mimo to przybyli do niego trzej mędrcy, bardzo bogaci, dostojnie wyglądający i oddawali mu pokłony. Zaczynam podejrzewać, czy aby nie ty byłeś tym prorokiem?
s. 15
Uwielbiam was, ślepcy losu. Niepomni otaczającej was realności. Don Kichoci miłości. Jakże skupieni na sobie i swoim oddaniu samym sobie. Bez przyrzekania i ślubowania, bez składania sakramentów miłości, bez świadków przysięgania związku nierozerwalnego. Nie potrzebujecie tego. Wystarczycie sami sobie, pozostając w oczekiwaniu na uśmiech szczęścia na swój widok.
s. 40
Dusza jest rozumna i panuje nad światem.
s. 80
Tyle twojego, co rentgen w blejtramie.
s. 69
Czy w uśmiechu zawiera się metafizyczny sens bytu? Przeznaczenie człowieka? Pamięć, która po nim zostaje? Tęsknota, która gna kochanków do siebie? Jednoczy we wspólnym losie na dobre i złe? Co zostaje z człowieka, gdy odchodzi, znika z materialnej części świata? Z pewnością jest to obraz twarzy. Ale jakiej twarzy: przerażonej, modlącej się, wyznającej miłość? Czy obraz pogodnej, uśmiechniętej twarzy, która znalazła swoje miejsce w szeregu życia, wyraża zgodę na los, który jakikolwiek by był, jest jego losem. Ikoną tego, kim stał się.
s. 41
Głód egzystencjalny ludzi bezimiennych kieruje ich ku szczytom panowania, posiadania, bycia kimś, choćby na chwilę, na kadencję, na jednogodzinny telewizyjny show.
s. 5





