Cytaty
W swojej najbardziej rozpowszechnionej formie antysemityzm to choroba biednych, chcących uczynić trudnym życie ludzi, dla których, jak się uważa jest ono zbyt łatwe.
s. 76
W skład wolności, naturalnie, wchodziło odwieczne prawo do śmierci głodowej.
Nie miał nic, ale to już było coś, a teraz mu to odebrano.
Wesołych świąt. Też mi pomysł! Jakie masz prawo być wesołym? Jakie masz do tego podstawy? Taki biedak!
Zarobek w Ameryce istotnie nader jest łatwy, ale w głębi kraju, na Dalekim Zachodzie; w samym zaś New Yorku panuje przeludnienie i dlatego najbiedniejsi właśnie z emigrantów, którzy nie mają czym opłacić dalszej, bardzo kosztownej kolejami podróży, mrą z głodu, chłodu i wszelkiej nędzy. Dzielnice te przypomniały mi zaułki londyńskie, z tą różnicą, że tu stokroć jeszcze brudniej, a ludność, stanowiąca szumowiny proletariatu wszelkich narodów, gorzej jeszcze wygląda od londyńskiej. Wszelkie choroby epidemiczne i nieepidemiczne dziesiątkują ciągle tych nieszczęśliwych.
(...) (spałem już na jednym stole, na jednym grobie też, w Lublinie na cmentarzu, na Józefa Czechowicza grobie; spałem na dwóch krzesłach, spałem na trzech taboretach, teraz na czterech fotelikach - stopa moja życiowa rośnie)
s. 24
Jak daleko sięgał pamięcią, zawsze się nie dojadało, nosiło dziurawe skarpety i łataną bieliznę, meble były poobijane i krzywe, mieszkania niedogrzane, metro zatłoczone, domy w rozsypce, chleb szary, kawa ohydna; herbata uchodziła za rarytas, papierosów nie wystarczało; niczego nie można było kupić tanio i bez ograniczeń z wyjątkiem syntetycznego dżinu. Oczywiście, im człowiekowi przybywało lat, tym gorzej to wszystko znosił, ale skoro wzdrygał się na niewygody, brud i niedostatek, na nie kończące się zimy, lepkie od brudu skarpety, zepsute windy, chropowate mydło, rozpadające się papierosy i obrzydliwe, dziwne w smaku jadło, czyż nie był to właśnie znak, iż nie taki jest naturalny porządek rzeczy? Gdyby nie istniał w pamięci genetyczny zapis o innym, lepszym życiu, czy obecny świat wydawałby się aż tak obrzydliwy?
Oto miniatura kraju (…) w którym wszystko dąży do spodlenia i wytępienia rasy. Jedni giną z niedostatku, drudzy z rozpusty. Praca odejmuje sobie od ust, ażeby karmić niedołęgów; miłosierdzie hoduje bezczelnych próżniaków, a ubóstwo nie mogące zdobyć się na sprzęty otacza się wiecznie głodnymi dziećmi, których największą zaletą jest wczesna śmierć.
Mdły to naród, bo ziemia tam okrutnie nieurodzajna i chleba nie mają, bo jeno szyszki sosnowe mielą, z takiej to mąki podpłomyki czyniąc, które żywicą śmierdzą. Inni nad morzem chodzą i co tylko fala wyrzuci, to żrą, jeszcze się z sobą o owe speciały bijąc. Hołota tam okrutna, dlatego nie masz narodu na cudze łapczywszego, bo nawet Tatarzy końskiego mięsa ad libitum mają, a oni czasem po roku mięsa nie widują i ciągle głodem przymierają, chyba, że połów ryb zdarzy się obfity.
s. 293
Najgorsza jest oczywiście pornografia masowa. Gdy naród jest goły i bosy.
Bosy nie stąpa po różach.
Dowiadujemy się z niego, że wilgoć i niezdrowe powietrze oraz ciasnota to były klasyczne warunki, w jakich musiał żyć proletariat w XIX wieku. Dziś w Polsce można spotkać bezdomnych nawet po wyższych studiach, więc postęp jest ogromny. Nie mają też oni piwnicznej izby, bo to są w miastach najdroższe miejsca, przeznaczone na restauracje, bary, puby i nocne lokale. Bezdomni żyją dziś na ulicy, więc żadna zatęchła wilgoć i żadna ciasnota ich nie dotyczy.




















