Cytaty
Będąc w więzieniu w Wordsworth, tęskniłem do śmierci. Umrzeć – było jedynym pragnieniem moim. Kiedy po dwumiesięcznym pobycie w szpitalu przewieziono mnie tutaj, i kiedy stopniowo zacząłem odzyskiwać zdrowie fizyczne, ogarnęła mnie wściekłość. Postanowiłem popełnić samobójstwo w dniu, w którym opuszczę więzienie. Po pewnym czasie minął ten zły nastrój, zdecydowałem więc, że będę żył, ale że przyoblekę się w posępność, jak królowie przyoblekają się w purpurę. Mówiłem sobie, że nigdy już w życiu nie uśmiechnę się; że z każdego domu, do którego wejdę, zrobię przybytek żałoby; że przyjaciele moi będą musieli zwolna kroczyć obok mnie, pogrążeni w smutku; że nauczę ich, iż melancholia jest istotnym tajnikiem życia; że zarażę ich cudzym smutkiem, że zatruję ich radość własnym moim bólem.
Wystarczy niewiele słów, a każde będzie miało kształt łzy.
Pokazałaś mi światełko... jedną iskierkę... Ale to wystarczyło. Zacząłem się zastanawiać, czy warto unikać słońca i ludzi? Gnuśnieć, obrastać mchem, oddychać stęchlizną, rozdrapywać rany (...) pławienie się w czarnej wodzie smutku jest sprawą nierozumną.
Uczeni mówią jednakże, że łzy zgryzoty są gorzkie, a łzy szczęśliwe są pełne słodyczy. Czasem i uczeni są mądrzy.
Jedna szczęśliwa godzina rodzi następną, znaczoną łzami, aż smutek zelżeje i znowu jasną godzinę przywoła. Nie cenilibyśmy radości, gdyby była wiecznotrwała i snuła się nieprzerwanie. Gorycz bólu i dotkliwość cierpienia tym słodszą nam czynią radość, co się zjawi. Nie byłoby radości bez smutku. Nikt by nie wiedział, że to radość właśnie. Tym skwapliwiej witamy dzień, że przed nim snuła się mroczna, oślepła noc.
Drga, błyszczy w słońcu i barwy przybiera –
Z bólem na zawsze ta ziemia złączona
I tylko smutek jej bramy otwiera.
Szaleństwo tak żyć bez uśmiechu
I dwa powtarzać wyrazy
Zwrócone do was, umarli,
Do was, których udziałem
Miało być wesele
Cóż bowiem są smutki, jeśli nie myszy, które gryzą ziarna wesołości złożone w naszych sercach?
Głupi, kto smutki prowiantuje, zamiast je o głodzie trzymać, żeby bestie zdechły jako najprędzej!
(...) miałem już parę razy to straszliwe przygnębiające przenajsmutne uczucie, że powinienem w danej chwili w innym miejscu być, niż w tym, w którym w danej chwili byłem.
– Jeżeli dowieść człowiekowi logicznie, że w zasadzie nie ma powodu do płaczu, to człowiek taki przestanie płakać. To oczywiste. A pan sądzi, że nie przestanie?
– Zbyt łatwo byłoby wtedy żyć.
– To tak w każdym z nas coś woła:
jakaś historia wesoła,
a ogromnie przez to smutna.
– A wszystko bajka wierutna.
















