Cytaty
Gdy po tylu, tylu latach jałowych złudzeń zaczął przeczuwać, że człowiek nie żyje, kurwa, tylko przeżywa innych, że zbyt późno uczy się, iż najdłuższego i najużyteczniejszego życia starcza ci tylko na to, by nauczyć się żyć, poznał swoją niezdolność do miłości w zagadce linii swych niemych dłoni i w niewidzialnych cyfrach kart, i usiłował wynagrodzić sobie to nikczemne przeznaczenie spalającym kultem samotnego nałogu władzy, stał się ofiarą własnej sekty, by złożyć siebie w płomieniach tego niekończącego się całopalenia (…) w miarę jak z upływem swych niezliczonych lat odkrywał, że kłamstwo jest wygodniejsze niż wątpliwość, bardziej użyteczne niż miłość, trwalsze niż prawda, niczemu się nie dziwiąc doszedł do hańbiącej fikcji, w której rządził bez władzy.
Po co żyjesz na tym świecie, jeżeli nic z tego świata ci nie pasuje?
Niekiedy mam wrażenie, że przegrałam swoją walkę o życie, chociaż żyję. Nie ma dla mnie ratunku, bo pozostało mi tylko poczucie bezsensu trwania wśród żywych.
Wierzę, iż miłość mężczyzny dla kobiety nie powinna być alfą i omegą ludzkiego istnienia, że ugiąć się, złamać się pod nią może tylko człowiek słaby, albo taki, któremu ona zastąpić musiała wszystko: czyn, ideę, sławę. W klatce niéma wyboru pożywienia; zgłodniały bierze taki pokarm, jaki znajduje, a jeśli pokarm ten jest trucizną, żyje nią czas jakiś, a potém… umiera, i tém się kończy jedna z tragi-komedyi ludzkiego istnienia na świecie.
s. 5
Czyżby przypadki, poza tym, że się zdarzają, że istnieją – również coś mówiły? Nie muszę chyba podkreślać, że jestem na wskroś nacjonalistą. Ale widocznie zostało we mnie coś z irracjonalnych zabobonów, choćby na przykład owo dziwne przeświadczenie, że wszystkie wydarzenia, które mnie w życiu spotykają, mają ponadto jakiś sens, że coś znaczą i że poprzez te wydarzenia życie mówi coś o sobie, że stopniowo zdradza nam jakąś swoją tajemnicę, że stoimy przed nim jak przed rebusem, który trzeba rozwiązać, że przygody jakie przeżywamy, są mitologią tego życia i że w owej mitologii znajduje się klucz do prawdy i do tajemnicy. Że to złudzenie? Tak, być może, to nawet prawdopodobne, ale nie mogę wyzbyć się owej potrzeby wiecznego rozwiązywania swego własnego życia (jakby rzeczywiście był w nim ukryty jakiś sens, jakieś znaczenie, jakaś prawda), nie mogę wyzbyć się tej potrzeby, jeśli nawet jest to jedynie potrzeba zabawy (tak samo jak zabawą jest rozwiązywanie rebusów).
Wystarczy tak mało, niedostrzegalny powiew wiatru, by sprawy lekko się przesunęły i to, za co jeszcze przed chwilą człowiek gotów był oddać życie, nagle ukazuje się jako pozbawiony treści bezsens.
Człowiek idzie przez teraźniejszość z zawiązanymi oczyma. Może jedynie przeczuwać i odgadywać, co właściwie przeżywa. Dopiero później odwiązuje mu się chusteczkę z oczu, a on spojrzawszy w przeszłość stwierdza, co przeżył i jaki to miało sens.
Sensem życia jest bawić się życiem, a jeżeli życie jest zbyt leniwe, nie pozostaje nic innego jak dać mu lekkiego szturchańca.
To, co nadaje sens naszemu postępowaniu, jest dla nas zawsze czymś totalnie nieznanym.
Tylko to, co konieczne, jest ciężkie, tylko to, co waży, ma wartość.
Jeśli zaczynają cię dręczyć pytania: skąd się wzięliśmy, jakie mamy cele w życiu, jak długo to wszystko potrwa, nie martw się! Tylko więźniowie znają dobrze cele, wiedzą, skąd się tam wzięli i znają termin wyroku.
Los kobiety służącej jest tak niewdzięczny ze względu na podział pracy, który skazuje ją całkowicie na to, co ogólne i nieistotne. Odzież i jedzenie są niezbędne do życia, ale nie nadają mu sensu; bezpośrednie cele gospodyni domowej to nie prawdziwe cele, lecz tylko środki, i odbijają się w nich tylko anonimowe projekty
















