Cytaty
Nie wiem, czy zauważyliście taką prawidłowość – im większy pies, tym bardziej w przejściu.
Chcemy do Pafos, bo tam się narodziła Afrodyta! Z piany. I tylko z piany. Co prawda męscy szowiniści twierdzą, jakoby resztki męskości po kastracji Uranosa, któremu Kronos oberżnął wyżej wzmiankowaną, wpadły do morza i strzyknęły pianą, przyczyniając się do narodzin piękna, zmysłowości i radości. Ale to nieprawda. Z piany i samej piany.
Z braciszkiem miałam kłopot – chętnie bym go wyprowadziła do lasu i tam zostawiła na zawsze. Zapakowała do chaty na kurzej nóżce. Zamieniła w jelonka. Oddała Królowej Śniegu. Zjadła. Potem bym go uratowała i przyprowadziła z powrotem. Stałabym się bohaterką rodzinną i wtedy kochaliby mnie bardziej.
Czyżby zapomniała, że oni wszyscy są tacy sami? Inny… W życiu nie widziałam innego mężczyzny. To znaczy różnią się, oczywiście zewnętrznie – i też tylko trochę – od… na przykład od prezydenta. I to też niektórzy. (…) Ustrzeż mnie, Panie, od mężczyzny, o którym pomyślę, że jest inny.
Nie polecałabym zgrabniej wbijać gwoździ niż facet, bo się ostaniemy z młotkiem w ręce. Jest nadzieja, że znajdzie sobie wkrótce panią, która w ogóle nie wie, co to gwóźdź, i będzie mówić do naszego już byłego ukochanego: „Misiaczku, wypadło mi ze ściany takie metalowe, buuuu”. Wiem coś o tym.
A już nie nasz Misiaczek, prężąc ochoczo pierś, zabierze się do męskich robót i pokaże jej, jaki z niego facet.
Zenon z Kition – stoik, założyciel szkoły stoickiej, popełnił samobójstwo na Cyprze. Próbował żyć zgodnie z rozumem i opanować namiętności. Nie dał rady przy Afrodycie.
Postanawiamy żyć w niezgodzie z rozumem i nie opanowując namiętności.
Boże, dlaczego mnie to spotkał? Akurat mnie? Przecież statystyki mówią, że spotyka to co dziesiąta kobietę w naszym kraju. Dlaczego musiałam być ta dziesiąta? Nie mogłam być ta ósma?
Poza tym dlaczego on zadał się ze szczuplejszą? Statystyki mówią, że mężczyzna zdradza swoją żonę na ogół z kobietą bardziej puszystą. Ja jestem bardziej puszysta! Kłamliwi matematycy zniszczyli mi związek, który się zupełnie nieźle zapowiadał.
W redakcji zagadnął mnie naczelny. Machał „Playboyem”, spytał czy już wiem, że łechtaczka jest dwa i pół raza większa. Nie wiedziałam. Zapytałam od czego. Jeśli od tego, co mam na myśli, to nic dziwnego, że jest tak mało udanych związków – statystycznie rzecz biorąc.
Bajka o całowaniu tak nam weszła w krew, że całujemy, a żaba chwilowo zajęta jest nową zabawką – telefonem komórkowym, samochodem, motorem – więc nie ma czasu się zamienić. Ale my przecież pod tą zielonkawą skórką widzimy barczyste ramiona, które uchronią nas przed złym światem. Wyłupiaste oczy zmieniają się w oczy zamglone od pożądania i obietnicy wielkiej miłości. A łapki, te wdzięczne, zdolne do skoków łapki, jeszcze się nam nie kojarzą z odskokiem ku innej pani, tylko ze sportami wodnymi.
Chciałabym mieć taki charakter, że jeśli ktoś mi przyśle kiedyś gówno końskie w paczce, nie krzyknąć z odrazy, tylko się ucieszyć, że konik tu był.
W życiu nie spotkałam mężczyzny, który by cokolwiek czuł. Na ogół oni czują, że myślą, a myślą, że czują.
Żaba jest żabą i żabą pozostanie. Owszem, kilka etapów rozwoju przechodzi, ale od kijanki do monarchii daleko. Odarte ze złudzeń, musimy spojrzeć prawdzie w oczy i porzucić całowanie zimnokrwistych.

