Cytaty
– Trzeba iść z duchem czasów… – Patrycjusz pokręcił głową.
– Staramy się tego nie robić na ogół – odparł Ridcully. – To go tylko rozzuchwala.
Pierwsze, co rzuciło się w oczy Akwili, gdy spoglądała na ich gościa, to że dziewczyna wszędzie nosi biżuterię. Potem dowiedziała się, że gdy przebywało się choć chwilę w jej towarzystwie, nieustannie trzeba było odczepiać bransoletkę od wisiora lub (co kiedyś naprawdę się zdarzyło, choć nikt nie wiedział jak) kolczyk od łańcuszka zdobiącego kostkę. (…) Większość tego, co na sobie nosiła, miała dzięki mocom magicznym chronić ją przed różnymi rzeczami, ale nie znalazła jak dotąd żadnego amuletu, który uchroniłby ją przed tym, że wyglądała cokolwiek głupio
– Wy mówicie, że macie morderstwo, a ja odciągam starego Igora od płyty i trzymam w nadgodzinach. Ale przekażcie ode mnie Samowi Vimesowi, żeby przysłał mi swoich chłopców na krótki kurs pierwszej pomocy, a konkretnie wykrywania różnicy między martwym i śpiącym. W naszym fachu zawsze zaliczaliśmy zdolność chodzenia do tych kluczowych różnic, choć w tym mieście nauczyliśmy się uważać ją tylko za dobry początek. Ale kiedy ściągnęliśmy z niego prześcieradło, usiadł i zapytał Igora, czy ma kanapkę, co na ogół jest rozstrzygające. Poza gorączką nic mu nie dolegało. (…)
– Pozwolił mu pan odejść? – spytała wstrząśnięta Angua.
– Oczywiście! Nie mogę trzymać człowieka w szpitalu tylko za to, że jest kłopotliwie żywy.
Przewodniczący był równie niezbędny radzie jak zero matematyce, ale bycie zerem miało poważne niedogodności.
Vimes ostrożnie uniósł złamanym ołówkiem brzeg kromki. Wewnątrz było chyba za dużo sałaty, czyli, inaczej mówiąc, była sałata.
– Dlaczego przyszedłem się z panem spotkać, panie Błysk?
– Ponieważ chce się pan dowiedzieć, dlaczego pan przyszedł się ze mną spotkać.
To były dobre argumenty. Niektóre argumenty przeciwnie, były złymi argumentami.
– Ludzie często nie rozumieją ograniczeń tyranii – stwierdził Vetinari, jakby mowił do siebie. – Wydaje im się, że skoro mogę robić, co chcę, to mogę robić, co chcę. Wystarczy chwilę się zastanowić, by zrozumieć, że to niemożliwe.
– Och, to tak samo jak z magią – zgodził się nadrektor. – Jeśli człowiek ciska czarami, jakby jutro miało nie nastąpić, istnieje spora szansa, że tak własnie będzie.
Jest takie stare wojskowe powiedzenie, którego używał Fred Colon, by opisać absolutne oszołomienie i zagubienie. Osobnik w takim stanie, według Freda, „Nie potrafił odróżnić własnej dupy od pory śniadaniowej”.
W progu stał młody człowiek o boskich proporcjach ciała. W każdym razie proporcjach tych bogów lepszej klasy. Nie tych z mackami naturalnie.
Jeżeli ludzie próbują cię zabić, to znaczy, że robisz coś, jak należy.
Mamy piękny dzień. Nikt aktywnie nie usiłuje mnie zabić, co jest miłe.







