Cytaty o gospodarce
36 cytatów · 17 autorów
Cytaty
Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania uczyniły z kredytu prosty instrument rekompensaty za porzucenie keynesowskiej polityki redystrybucji. Orientacja ta jest bezpośrednio odpowiedzialna za kryzys, którego teraz doznajemy. Obniżki płac i towarzyszącego jej, rosnącego ubóstwa nie dałoby się utrzymać, gdyby nie łatwy dostęp do kredytu, z duszoną inflacją i niskimi stopami procentowymi. Do klasyki polityki neoliberalnej należy wmawianie ludziom: „Dziś weźmiecie tanie kredyty, jutro zapłacicie mniej!”.
Trzeba wreszcie skończyć z tym, co ekonomiści nazywają „eksternalizacją”, polegającą na nieuwzględnianiu kosztów społecznych i środowiskowych w PKB i zaliczaniu ich do kosztów nieproduktywnych. Eksternalizacja to przeniesienie na ekosystem towarzyszących produkcji kosztów ekologicznych i degradacji środowiska. To także złożenie na barki społeczeństw i jednostek kosztów produkcji (opieka socjalna, warunki pracy), których producent nie chce wziąć na siebie. To w końcu zrzucenie na konsumentów ryzyka zdrowotnego, którego nie chce się wziąć pod uwagę (odpady toksyczne itd.)
We Francji najbardziej wpływowymi centrami zysku są banki i sieci handlowe – innymi słowy dwa sektory pośredniczące między producentem a konsumentem; dwa sektory całkowicie wymykające się opodatkowaniu VAT. Podatek ten przynosi spore zyski państwu, ale jednocześnie jest niesprawiedliwy i wybitnie antyredystrybucyjny, pozostawiając na uboczu to, co ma w działalności gospodarczej znaczenie fundamentalne.
Społeczną gospodarkę rynkową zastąpiła gospodarka polegająca na urynkowieniu tego, co społeczne.
Świat ekonomii i jego zagadki: szczotka do zębów - zł 14, obiad z dwóch dań - zł 8. "Cierpienia młodego Wertera" w pięknym wydaniu ilustrowanym - zł 19, kawałek ordynarnej tektury zwany teczką biurową - zł 7.50, dzieła Lenina w twardej oprawie ze złoconym sznytem - zł 2.
W Polsce nie wytwarza się szczoteczek do zębów, które mogłyby być pomocą, ratunkiem, podtrzymaniem zębów. Produkuje się takie, które po kilku dniach używania musi się wyrzucić, aby uniknąć poranienia dziąseł. Aby czyścić zęby zgodnie z instynktem samozachowawczym, trzeba nabywać amerykańskie szczoteczki do zębów u pokątnych sprzedawców. Skąd je mają? Z paczek od amerykańskich krewnych, ale - uwaga! - także ze szmuglu. Nie, ja nie zwariowałem, do Polski przemyca się szczotki do zębów! Istnieje cały zorganizowany szmugiel tego niezwykłego produktu, artykułu, waloru, gospodarczego dobra, ludzie ryzykują wyroki więzienne i wysilają mózg, aby pod osłoną nocy i w tajemnicy przed władzami przetransportować do tego kraju kawałek nylonu z napisem po angielsku. I za to żądają w pełnym tajemnic procederze handlowym po czterdzieści złotych od sztuki! Czyli równowartość czterech przyzwoitych obiadów w pracowniczych stołówkach, albo dwudziestu ciastek, albo ozdobnego wydania klasyka literatury narodowej.
W Warszawie siwy mróz, 25 poniżej zera. Brak opału, piekielnie zimno w mieszkaniach i biurach, ludzie siedzą przy biurkach w płaszczach. Stolica węglowego mocarstwa. Palacze i kotłownicy w ciepłowniach skarżą się, że tak cholernie bezwartościowym miałem, jaki przychodzi ze Śląska, można dzieciom wąsy smarować na jasełkę, ale nie zasilać centralne ogrzewanie. Gdzie się podział znany nam wszystkim sprzed wojny antracyt, można go było dostać za grosze? Gdzie znika dobry polski węgiel z Ziem Odzyskanych, za który Skandynawia, Włochy, Szwajcaria, Holandia chcą dać dobre dewizy i dobre towary? Fabryki zbrojeniowe za Uralem mogłyby uchylić rąbka tajemnicy.
Dobre interesy służą krajowi, dają pracę, wytwarzają bogactwo, podnoszą morale społeczeństwa. Natomiast kradzieże demoralizują.
Wiele razy myślałem sobie: „Kraj z a w s z e może wyglądać jeszcze gorzej. Dla zacofania nie ma granic”. Przez ostatnie trzydzieści lat Peru robiło wszystko, co się dało, żeby mieć coraz więcej biednych i żeby biedni żyli w coraz większej nędzy. (…) Czy nie wydawało się oczywiste, że polityka powinna pójść w takim kierunku, aby przyciągać inwestycje, budować przemysł, aktywizować handel, rekultywować ziemię, rozwijać górnictwo, rolnictwo, hodowlę? Zasada redystrybucji bogactwa ma bezdyskusyjną siłę moralną, ale swoim obrońcom nie pozwala zauważyć, że nie faworyzuje sprawiedliwości, jeżeli polityka, którą inspiruje, hamuje produkcję, zabija inicjatywę i paraliżuje inwestycje, a to znaczy, że taka polityka w rezultacie zwiększa biedę. A redystrybucja biedy, albo, w przypadku rejonu Andów, nędzy (…) nie żywi tych, którzy są zmuszeni zmierzyć się z tym problemem w kategoriach życia lub śmierci.
Subsydiowanie konsumpcji wywołuje złudny dobrobyt trwający dopóty, dopóki dysponuje się dewizami na utrzymywanie przypływu towarów importowanych do kraju, który sprowadza znaczną część artykułów żywnościowych i wyrobów przemysłowych.
Trzeba było wyjaśniać, że nieformalna gospodarka może być odpowiedzią biednych na dyskryminację, której stali się obiektem z powodu kosztownej i selektywnej praworządności, korzystnej tylko dla tych, co mieli pieniądze albo wpływy polityczne.
Gospodarka dewastowana przez sklepikarskie praktyki niszczy samego przedsiębiorcę, bo rozwija w nim mentalność pasywną, uzależnia go od protekcji państwa, wzbudza w nim poczucie niepewności i paniczny strach przed konkurencją.







