Cytaty
Wkurza mnie też czasem, że nie mogę przejść obojętnie wobec cierpienia. Bo jestem na nie cholernie wyczulony. Dotyczy to cierpienia zwierząt, losu dzieciaków uchodźców czy codziennych problemów mieszkańców mojego miasta. Za bardzo angażuję się emocjonalnie, już tak mam.
s. 174
W nieszczęśliwym śmierć grozę niełatwo obudzi…
s. 36
Módlmy się za tych, którzy utknęli na drutach kolczastych pola bitwy życia.
Moje ostatnie słowa? „Życie żadnej istoty, nawet małej gąsienicy, nie jest dla niej przyjemnym doświadczeniem”.
Bliscy sobie ludzie to po prostu tacy, którzy bezsensownie zadają sobie rany.
Tę właśnie szparę spenetrować chciałbym aż po same oczy, pragnąłbym, by wściekle zadygotały te drogie, szalone, metalurgiczne ślepia. A gdy już zadrżą, wówczas znów usłyszę słowa Dostojewskiego, usłyszę jak przetaczają się, strona za stroną, niosąc najdrobniejsze spostrzeżenia, najbardziej szalone instrospekcje, wszelkie półtony cierpienia, to tracące lekko, niemal humorystycznie, to znów wzmagające się jak organowa nuta, aż pęka serce i nie ma nic poza oślepiającym, spalającym, promienistym światłem, które niesie zapładniające nasienie gwiazd. Oto historia sztuki, której korzenie tkwią w masakrze.
Teraz rozumiem, że w naszej pracy – wszystko jedno, czy grasz na scenie, czy piszemy – najważniejsze to nie słowa, nie blask, nie to, o czym marzyłam, tylko po prostu wytrzymałość w cierpieniu. Trzeba dźwigać swój krzyż i wierzyć. Ja wierzę o swoim powołaniu, nie boję się życia.
Przecież on nie jest chory – walczy z myśleniem o sobie jako chorym. Istota bólu chwytała w sidła każdą myśl, każde uczucie. Bólu, który bez końca powracał w kółko, pomniejszając wszystko oprócz poczucia izolacji – po pierwsze ból, który wypełnia świat, a potem usiłowanie przezwyciężenia go. Dłużej już tego nie ścierpi.
Nieszczęście nie ma dna, niewyczerpane są zapasy cierpienia.
W każdym razie śmierć będzie wytchnieniem, snem bez koszmarów, na pewno lepszym niż to życie, jakie prowadziła.
A właśnie cierpienie duszy czyni dobrymi dobrych.
Przez wiele lat religia była mi obojętna…(…)…ale nigdy nie przestałem wierzyć w Boga. Uważałem go za pierwszą zasadę życia. I wiele razy (…) zapytywałem się z przerażeniem: Jak może Bóg pozwalać na coś takiego? Co to za Bóg, który toleruje, by tyle tysięcy mężczyzn, kobiet, dzieci cierpiało podobne katusze? Trudno to zrozumieć, prawda?


















