Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
Wszystko to opiera się na lęku – uśmiechnął się Sam Slater – Lęk jest kluczem do wszystkiego. Kiedy się nauczymy oceniać stopień lęku, który tkwi w każdym człowieku, potrafimy nieomylnie przewidzieć, jak dalece można im ufać, jak daleko można go zaprowadzić. Następnym krokiem rzecz jasna jest sztuczne podsycanie lęku. Bo on już istnieje, trzeba go jedynie wywołać. Im większy jest lęk, tym większa jest władza.
Słuchajcie: Żyjemy na świecie, który chce sam siebie rozwalić w diabły, tak szybko jak to zdoła załatwić pięćset milionów ludzi. Na takim świecie człowiek może zrobić tylko jedno: znaleźć sobie coś, co będzie jego własne, naprawdę jego własne i nigdy go nie zawiedzie, a potem ciężko pracować nad tym i dla tego, bo to mu samo zapłaci za jego trud. Dla mnie jest tym moja kuchnia…
W końcu nie można już ufać nikomu.
Wstyd nie jest uczuciem spontanicznym. Wstyd jest uczuciem wywołanym sztucznie. Człowiek, który wie, czego chce, nie zna wstydu.
– Przypuszczam, że nigdy nie studiowałeś przebiegu rewolucji przemysłowej oraz jej wpływu na ludzkość, co?
– Gdybyś to robił, zrozumiałbyś zwodniczość pojęcia grzechu. Jakże może istnieć grzech w mechanicznym świecie? W tej epoce maszyn społeczność ludzka jest także maszyną i jeżeli spojrzysz na to obiektywnie, przekonasz się, że grzech jako taki nie jest już zjawiskiem oczywistym, samym w sobie, ale czymś świadomie skonstruowanym dla mechanicznej kontroli nad społeczeństwem. Poza tym jeżeli potrafisz być obiektywny, będziesz musiał uznać, że Grzech zmienia się w zależności od temperamentu i poglądów poszczególnych jednostek, tak że jest najwyraźniej czymś względnym, zależnie od człowieka, nie żadnym powszechnym atrybutem.
Zdaje się, że w ogóle nie jestem rozsądny – rzekł Prew – Ale za nic nie chcę uwierzyć, że tylko w ten sposób można dać sobie radę. Bo jeżeli tak, to to, czym człowiek jest, nie ma żadnego znaczenia. Sam człowiek jest niczym.
– Ano, do pewnego stopnia tak – odparł Stark – bo liczy się to, kogo się zna, a nie sam człowiek. Ale z drugiej strony to się wcale nie zgadza. Bo słuchajcie; to, czym jest człowiek, jest zawsze obojętne. I nic na tym bożym świecie, żadna filozofia, żadna moralność chrześcijańska, nic z tych rzeczy nie może tego zmienić. To, czym człowiek jest, wypływa po prostu innym kanałem. Tak jak rzeka, której dawne łożysko zamknięto tamą, znajduje sobie nowe, gdzie prąd ma równą siłę, tylko płynie w innym kierunku.
– Ale ludzie kłamią na ten temat – powiedział Prew – I to człowiekowi wszystko plącze. Opowiadają, że doszli do czegoś z trudem, uczciwą pracą, a naprawdę ożenili się z córką szefa i wzięli wszystko w spadku. A wy chcecie powiedzieć, że trzeba akurat tyle samo zachodu, żeby ożenić się z córką szefa i przez to się wybić idąc po linii największego oporu. Co zresztą jest już niemożliwe.
– Zawsze było – sprostował Stark.
– W porządku, zawsze było. I uważacie, że ktoś taki jest naprawdę równie dobry?
Nikt nigdy nie ma wszystkiego, a za to, co dostaje od życia, musi drogo płacić wyrzekając się rzeczy, których naprawdę chciał nie wiedząc o tym, nie uświadamiając sobie tego do chwili, kiedy wymuszono na nim zgodę.
Pomyślał chichocząc, że będzie miał niezłą bliznę. Blizny na ciele człowieka są jak pisana historia jego życia. Każda ma swoje dzieje i wspomnienia, niby rozdział w książce. A kiedy człowiek umiera, grzebią je wszystkie wraz z nim i potem już nikt nie może odczytać jego historii i opowieści i wspomnień, które zostały zapisane w księdze jego ciała. Biedny jest ten człowiek – pomyślał – którego pisana historia zostaje pochowana wraz z nim.
Na tym świecie tylko zwycięzca zdobywa łupy. Nie wiem, jak jest na tamtym świecie, ale wyobrażam sobie, że tak samo, mimo wszystkiego, co nam gadają nasi duchowi pasterze.
– Nigdy nie trzeba niczego odkładać – powiedział Slade bliski uniesienia – zanim się człowiek połapie, już tego nie ma.
Wszystkie posady to jeden diabeł. Taki dom towarowy Gimbela. Harujesz dla jakiejś wielkiej firmy, która zabiera ci całą forsę i zostawia ledwie tyle, żebyś wyżył, przez całe życie naciskasz ten zegar do sprawdzania obecności i musisz całować szefa w dupę za robotę, której nigdy nie lubiłeś. Kto by tego chciał?
Zauważył to przedtem: że można żyć całe lata obok jakiegoś człowieka i nie mieć jego określonego obrazu, dopóki nagle nie znajdziemy się w jego oddziale i nie dostrzeżemy, że jest nie tylko jakąś mglista postacią, ale jednostką mającą swoje własne życie.

