Lucy Maud Montgomery
Cytaty
Polityka należy do tego świata, ale na religię zwracają uwagę i tu, i na drugim świecie.
s. 283
Niektórzy z mieszczuchów, co to mają letnie mieszkania nad przystanią, są tak bezmyślni, że dochodzą w tym do okrucieństwa. Jest to najdroższy rodzaj zbrodni, takie bezmyślne okrucieństwo. Nie sposób z tym walczyć. W lecie trzymają sobie koty, żywią je i pieszczą, ubierają we wstążeczki i kryzy, a kiedy zbliża się zima, odjeżdżają do miasta, zostawiając biedne stworzenia bez opieki na głód i zimno. Krew się we mnie burzy, jak o tym myślę. Pewnego razu, w zimie, znalazłem na brzegu zmarzniętą kotkę, leżącą obok ciałek swych trojga wygłodzonych kociąt. Zamarzła starając się otulić je swoją drobną posturą. Obejmowała je małymi łapkami. (...) Znałem panią, która je tak porzuciła. Poszedłem do niej do domu i powiedziałem jej prosto w oczy moje zdanie o tym.(...) Rozpłakała się i powiedziała, że „nie myślała o tym”. A ja jej powiedziałem: "Czy pani sobie wyobraża, że to będzie dostateczna wymówka na Sądzie Ostatecznym, jak przyjdzie pani odpowiadać za życie tej nieszczęsnej matki? Mam wrażenie, że Stwórca zapyta panią wówczas, na co dał pani mózg, jeżeli nie w tym celu, aby pani myślała."
s. 83
Pokochać ją, a potem być zmuszonym do odejścia, to ból okropny. Ale stokroć gorzej nie zobaczyć jej nigdy i nie mieć możliwości pokochania!
s. 206
Czy to nie straszne, jak czasem ludzie nie zasługujący na to są kochani, a obok innych, stokroć bardziej godnych miłości, przechodzi się obojętnie?!
s. 104
– (...) Doskonałe rzeczy zawsze wprowadzały mnie w pewne upojenie graniczące z bólem. Przypominam sobie, że będąc małym dzieckiem, nazywałam to "dziwnym bólem". Co jest według pana przyczyną, że ból ten tak bardzo związany jest z doskonałością? Czy jest to może ból płynący ze świadomości czegoś w nas niedokończonego?
– Może – w zamyśleniu powiedział Owen – jest to uwięziona w nas nieskończoność, wyrywająca się do pokrewnej nieskończoności, objawionej w widzialnym pięknie.
s. 206
Dziwne to, jak przyroda nas pilnuje i daje znać, że nas czas przychodzi.
s. 190
Unikanie odpowiedzialności – to przekleństwo nowoczesnego życia, to tajemnica niepokoju i niezadowolenia prześladującego świat dzisiejszy.
s. 237
Wciąż jest jakaś zmiana. Każda przyjemna chwila tak prędko, niestety, mija (...).
s. 297
Całe życie słuchałam tego przysłowia (…) i zastanawiam się ile w nim prawdy. Może kanarek na dachu potrafi śpiewać, a wróbel w garści nie.
– (...) Swoją drogą, czy to nie obrzydliwe słowo "nekrolog"? Ten sam Piotr, o którym przed chwilą wspomniałam, miał na pewno twarz podobną do nekrologu. Nigdy go nie widziałam, ale nieraz o tym myślałam. Jest jedno okropniejsze jeszcze określenie, jakie znam, to "osierocona wdowa". Aniu, kochanie, jestem wprawdzie starą panną, ale jedną mam w tym pociechę, że nigdy nie będę niczyją "osieroconą wdową".
– Tak, to brzydkie określenie – powiedziała, śmiejąc się Ania. – W Avonlea pełno jest starych nagrobków z napisami "poświęcone takiej to a takiej wdowie po takim to a takim". Zawsze mi to przypominało znoszone i nadjedzone przez mole suknie. Jak to się dzieje, że tyle słów mających związek ze śmiercią brzmi tak niemile? Chciałabym też, aby raz nareszcie usunięto zwyczaj nazywania ciała zmarłego "zwłokami". Zawsze zimno mi się robi, ile razy słyszę przedsiębiorcę pogrzebowego zapowiadającego: "Wszyscy ci, co jeszcze raz chcą spojrzeć na zwłoki, niechaj przejdą na tę stronę". Mam wówczas okropne wrażenie, że jeszcze chwila, a będę świadkiem uczty ludożerców.
s. 216
– Zawsze mnie dziwi powszechne mniemanie, że jeżeli dwoje ludzi należy do klasy pisarzy, to koniecznie muszą pałać ku sobie niezwykłą sympatią (...). Nikt przecież nie będzie oczekiwał, aby dwaj kowale zaczęli gorąco się miłować z tego tylko powodu, że są kowalami.
s. 180
Śmierć staje się sympatyczniejsza w miarę, jak się starzejemy.



