Barbara Rosiek
Cytaty
Pytałam, dlaczego przeżyłam, kiedy nie miałam na to żadnych szans, ta myśl zajmowała mnie na długo, powracałam obsesyjnie, wierciła we mnie otwory, paraliżowała. Wyobraźnia pracowała, nie dawała spokoju.
Już nie popełnię samobójstwa. Nawet jeśli szatan będzie mnie kusił.
Ile razy trzeba upaść, by podnieść się ostatecznie? (to moja droga krzyżowa)
Jestem psychologiem. Kiedyś umiałam pomagać innym, teraz została tylko psychoza i ja, bezradna.
Opętanie przez archetypy zmienia człowieka w postać kolektywną, rodzaj maski: diabła, szatana, zło absolutne, płomień piekielny.
Byłam dla Ewy kochankiem, a z jej mężem – rywalami, dopóki nie stałam się kochanką Adama na chwilę w tamten wieczór. Ona chciała tego, uczestniczyła, domagała się. Chciała kochać się z obu kochankami naraz, projektowała na mnie mężczyznę. Chciała się z nimi kochać by mnie poniżyć. Mnie – dawnego kochanka, bym odeszła. Już jej nie byłam potrzebna, mogła mnie zniszczyć do końca.
Ojciec mnie zdradził. Ojciec, który chciał mego przyjścia na świat, popadł w alkoholizm i wyzywał mnie, czternastoletnią, od kurwy.
Dziewczyna woli umrzeć niż pokochać, jest w ostatnim stadium kokainizmu – psychozie.
Chrystus stał się archetypem, postacią kolektywną. Ma atrybut życia bohatera – nieprawdopodobne pochodzenie, boski ojciec, narażone na niebezpieczeństwo narodziny, ratunek w ostatniej chwili, przedwczesna dojrzałość, przezwyciężenie matki i śmierci, cudowne czyny, tragiczny, wczesny koniec, symboliczne znaczenie rodzaju śmierci, po śmiertelne oddziaływanie.
Musisz opłakać swój ból i klęski, jakie poniosłaś. Abyś nie musiała się czuć Panem Bogiem otoczenia, Superdzieckiem, jakąś Nadosobą. Abyś mogła być dzieckiem i dorosłym jednocześnie. A więc kimś, kto daruje siebie innym za nic.
Czuję, że jestem inna nawet od tych innych.
Jak to jest, że ludzie, w których życiu chcemy coś znaczyć, przechodzą obok, wymykają się, odchodzą?

