Cytaty
Każdy z nas ma swoją przeszłość. Podejrzewam, że kryjemy ją za zasłoną nie dlatego, że chcemy przed nią uciec, lecz dlatego, iż sądzimy, że staniemy się bardziej romantycznymi postaciami, jeśli będziemy wodząc wokół oczyma rzucać dyskretne uwagi, na temat pięknych kobiet na zawsze pozostających poza naszym zasięgiem. Ci z nas, których dzieje odgrzebałem, uciekli przed prawem, nie przed tragicznymi miłościami.
Przeszłość jest jak tasiemiec, coraz dłuższy, zwinięty w moich trzewiach, i nigdy nie traci ani jednego pierścienia, choćbym opróżniał bebechy do więziennych kubłów lub do szpitalnych nocników, w wychodkach typu angielskiego czy tureckiego, w obozowych rowach albo zwyczajnie w krzakach, rozejrzawszy się przedtem, czy nie wyskoczy skądś wąż, tak jak to się stało w Wenezueli. Przeszłości nie możesz zmienić, tak jak nie możesz sobie zmienić nazwiska.
Wniosek, do którego prowadzą wszystkie przeżyte perypetie, jest zatem taki, że życie jest tylko jedno, jednorodne i zwarte niczym sfilcowany koc, w którym nie sposób jest wyodrębnić pojedynczych włókien. Tak że jeśli przypadkiem zdarza mi zwrócić uwagę na byle jaki szczegół byle jakiego dnia, choćby na wizytę Cejlończyka, który chce mi sprzedać lęg nowo narodzonych krokodyli w wanience z cynkowej blachy, mogę być pewien, że nawet to drobne, nic nie znaczące wydarzenie zawiera w sobie wszystko to, co dotychczas przeżyłem, całą moją przeszłość, różne wcielenia, które daremnie starałem się porzucić, zawiera żywoty, które w końcu sumują się w jedno globalne życie.
(…) przeszłość jest mitem, a teraźniejszość mizerią.
s. 33
Czasem, by zrobić krok naprzód, musimy być gotowi spojrzeć za siebie.
Czyli radość życia daje niedająca się niczym zahamować młodość i beztroska dwudziestu kilku lat?... a później do nas wszystkich (brzmi to jak stara i niemodna płyta) należy dbanie o teraźniejszość, by następnym pokoleniom lepiej się żyło. Zostajemy na straży przeszłości i staramy się ją uporządkować, tak jak to właśnie robię, snując swoją opowieść o „Kai od Radosława”, dzielnej, dumnej dziewczynie, którą kształtował „szeroki świat”. Tak jak jej siostra, która mając trzy lata, zaginęła w górach Ałtaju w Dżungarii, powiedziała potem Kirgizowi, że poszła zobaczyć „szeroki świat”.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że sami kreujemy swoje duchy, że tak jak w snach, każdy duch jest pewną wersją nas samych: naszej winy, naszego żalu, naszego smutku. Może to jest jakaś odpowiedź. Każdy z nas ma swoje duchy. Nie każdy z tych duchów jest stworzony przez nas samych, ale jednak nas wszystkich w końcu dopadają.
Ale od współwiny wcale nas to nie uwalnia. Skażenie, zbezczeszczenie polskiej ziemi miało miejsce i dalej ciąży na nas obowiązek oczyszczenia. Chociaż – na tym cmentarzu – sprowadza się już tylko do jednego: do obowiązku zobaczenia naszej przeszłości w prawdzie.
Kraj ojczysty nie jest hotelem, w którym dość sprzątnąć brudy po przypadkowych gościach. Zbudowany jest przede wszystkim z pamięci, inaczej mówiąc, jesteśmy sobą tylko dzięki pamięci o przeszłości. Tą przeszłością nie możemy dowolnie rozporządzać, chociaż – jako jednostki – nie jesteśmy za tę przeszłość bezpośrednio odpowiedzialni. Musimy nosić ją w sobie, chociaż bywa to przykre czy bolesne. I winniśmy dążyć do tego, aby ją oczyścić.
Przeszłości nie da się wymazać; Przeszłość można ukryć, można ją zatuszować, zasłonić, żeby nic nie było widać – ale zawsze pozostanie świadomość tego, co jest pod spodem.
Szukam odpowiednich słów, żeby wyjaśnić temu człowiekowi, że nie ma już dla mnie powrotu do przeszłości, że nigdy już nie będzie tak jak dawniej. Że bardzo łatwo jest uwierzyć w fikcję, którą się samemu wymyśliło, a wiara ta jest tak mocna, że wypiera z pamięci prawdę, na której została oparta.
Nie zrozum mnie źle: wciąż jestem wściekle zazdrosna o te dziewięć lat, bo ich nie odzyskam, choćby nie wiem co. Ale gdybyś nie spędziła ich z Maxem, może nie byłabyś teraz ze mną.
















