Cytaty o miastach

51 cytatów · 40 autorów

Cytaty

  1. W każdym mieście są te same zagrożenia, Peter. A które jest największe? To, że się nie jest i nie będzie kochanym. Strach przed życiem pośród milionów ludzi i nieposiadaniem u swojego boku nikogo.

  2. To miasto ma czarodziejską moc, wie pan o tym, Danielu? Zanim się człowiek obejrzy, wejdzie mu pod skórę i skradnie duszę.

  3. Każde miasto jest, między innymi, projekcją marzeń społecznych w przestrzeni.

  4. Bo zło to nie ulica ani nie dzielnica, bo zło to twoja głowa, posłuchaj moje słowa, choć różne są gadżety i różne są loga, mijają doby, a ty wciąż nieduży masz wybór, czy w centrum złotym nożem cię zabiją, czy na Pradze kijem.

  5. Brak jakiegokolwiek porządku urbanistycznego jest tak wielki, że ten chaos, który był na początku wszechświata, rumieni się ze wstydu.

  6. Tutejsze życie przypomina postawienie przed głodnym człowiekiem jednego dania, aby skoncentrował na nim cały swój apetyt. Z życiem miejskim jest tak, jakby zaprosić kogoś na ucztę przygotowaną przez francuskich kucharzy; cały posiłek z pewnością przyniesie mu nie mniejsze zadowolenie, lecz poszczególne dania ledwo zaznaczą się w jego pamięci.

  7. Niestety, marginalizacja małych i średnich miast postępuje. Jest widoczna coraz wyraźniej, choćby w odcięciu komunikacyjnym - braku torów kolejowych czy dróg ekspresowych. To tworzy bariery w rozwoju gospodarczym, zmniejsza konkurencyjność na przykład Słupska wobec Trójmiasta czy Warszawy. To wreszcie zniechęca młodych ludzi do życia w takich miastach, jak nasze. Dziś można mieszkać wszędzie - wsiadasz w pociąg, samolot i za kilka godzin jesteś na drugim krańcu Europy. Ale musisz mieć szansę do tego pociągu wsiąść!

    s. 222

  8. W żadnym z miast na świecie śnieg nie ma tak krańcowych humorów jak w Warszawie; nigdzie nie potrafi tak szybko i tak beznadziejnie zmienić się w brudne, dręczące błoto, ale też nigdzie nie pada z takim wdziękiem jak w tym mieście. Pada wtedy miękko i cicho, pokrywa świat cały puszystą bielą, mieniącą się w nocy granatowymi refleksami na dachach i skwerach, budzi tęsknoty za minionym dzieciństwem.

  9. Warszawski kurz i pył lat odbudowy… Jeden z filozofów obliczył, że warszawiacy wdychali wtedy cztery cegły rocznie. Warszawiacy oddychali budową – nie była to metafora, lecz ciężka, zakurzona, ceglana i pylasta prawda. Trzeba zaś bardzo kochać swe miasto, by odbudowywać je za cenę własnego oddechu. I może dlatego Warszawa z pobojowiska gruzów i ruin stała się znów dawną Warszawą, wieczną Warszawą, tą samą Warszawą – mimo nowych kształtów ulic i konturów domów – że warszawiacy powołali ją do życia, tchnąwszy w jej ceglane ciało swój własny, gorący oddech.

  10. Tramwaj warszawski jest ciągle symbolem i retortą egzystencji. Jego naturą jest brud i zapuszczenie. Jego przeznaczeniem wyzwalanie z ludzi instynktu wzajemnej nienawiści. Najmiłościwszy chrześcijanin przeistacza się w warszawskim tramwaju czystą biologię i zło. Zasadą psychologiczną tramwaju jest zmitologizowana, ślepa żądza pchania się do przodu i ślepy strach przed niemożnością opuszczenia go w porę. Niezwykle wyszukana nietolerancja bliźniego oraz niewyczerpany leksykon wyzwisk stanowią jego kulturę. Silniejszy w pysku i łokciu jest pozytywnym bohaterem, dumą jego folkloru.

  11. Natomiast po wojnie, gdy komuniści mieli w głowie tylko polityczną rozgrywkę i władzę, sławny architekt polski Maciej Nowicki - współtwórca gmachu Onz w Nowym Jorku - i Le Corbusier postanowili rozpisać konkurs na międzynarodową odbudowe Warszawy i zaprosić wszystkich Niemeyerów, Aalto, Saarinenów do współpracy. Urbaniści rozprawiali o jedynej okazji w dziejach, o rekompensacie za kataklizm, o największym w historii uzbrojonym terytorium miejskim pod całościowe planowanie, o odwróceniu Warszawy frontem do Wisły, o najpiękniejszym mieście świata, jakie powstanie w wyniku takiego przedsięwzięcia. Nie wiadomo co by z tego wynikło, ale szybko stało się wiadome, że co dotyczy Warszawy, decyduje się w Moskwie. Zamach na prawdziwą internacjonalizację upadł, odbudowa potoczyła się drogami starego urbanistycznego grzechu, to znaczy ze skarpy na zachód, czyli jak uprzednio od rzeki ku mazowieckim płaszczyznom, czyli na przekór pryncypiom, które dały piękno Rzymu, Paryża, Pragi, Budapesztu - miastom zdobnym w rzekę.

  12. Ludzie pchają przed sobą życie, i w dzień i w nocy. Życie zasłania ludziom wszystko. We własnym zgiełku nic nie słyszą.Plują na to. A im większe jest miasto, im jest wyższe, tym bardziej plują. Ja wam to mówię. Spróbowałem. Nie warto.