Cytaty o literaturze
167 cytatów · 94 autorów
Cytaty
[Literatury] potrzebuję jak powietrza.
Każdy pisarz jest kapusiem. Literatura jest jednym wielkim donosem.
W fikcji zawiera się rzeczywistość, twory wyobraźni są silniejsze od jakiegokolwiek broni.
Świat wokół nas jest światem cieni, Danielu, a magii w nim za grosz. Ta książka nauczyła mnie, że czytać to bardziej żyć, to żyć intensywniej, że czytanie może przywrócić wzrok, który straciłam. I to wystarczyło, by książka, która nikogo nie obchodziła, odmieniła moje życie.
Pomyślałam, że to trochę śmieszne, nosić nazwisko Darcy i stać samotnie na przyjęciu, z dumną i nieprzystępną miną. To tak jakby nazywać się Heathcliff i spędzić cały wieczór w ogrodzie, krzycząc „Cathy” i waląc głową w drzewo.
Książki mają to do siebie, że w najciekawszym momencie pojawia się napis koniec.
s. 319
Sanshiro rzeczywiście dorasta w powieści. Trafia na przeszkody, poważnie się zastanawia i stara się jakoś przezwyciężyć trudności. Prawda? Z bohaterem „Górnika” jest zupełnie inaczej. Patrzy apatycznie na to, co ma przed oczami, i biernie to przyjmuje. Oczywiście co pewien czas snuje jakieś refleksje, lecz nie są one zbyt poważne. Raczej rozpamiętują boleśnie własną zawiedzioną miłość. I przynajmniej na pozór wychodzi z szybu mniej więcej w takim samym stanie w jakim wszedł. Krótko mówiąc, nie podejmuje prawie żadnych decyzji, nie dokonuje wyborów. Jak to się mówi? Jest strasznie pasywny. Ale ja myślę, że w rzeczywistości ludzie chyba wcale nie tak łatwo sami dokonują wyborów.
Jeżeli w opowieści pojawi się strzelba, musi prędzej czy później wystrzelić.
Czechow próbuje powiedzieć rzecz następująca: konieczność jest niezależnym pojęciem. Powstaje inaczej niż logika, moralność czy znaczenie. Jej funkcja koncentruje się w roli, jaką odgrywa. To, co nie musi odegrać roli, nie powinno istnieć. A to, co koniecznie musi odegrać rolę, istnieje. Na tym opiera się dramaturgia. Logika, moralność, znaczenie rodzą się w relacji do niej. Czechow rozumiał istotę dramaturgii.
Lilly poważnie traktowała literaturę, nawet jeśli literatura jej samej nigdy nie miała potraktować z całkowitą powagą.
Ci pierdu-pierdu artyści tworzą za pomocą papieru i atramentu żywe, odpychające, trójwymiarowe postaci (…). Cudownie! Jakby ta planeta nie zdychała z powodu trzymiliardowego nadmiaru żywych, oddychających, trójwymiarowych postaci.
Trout czuł również moją obecność, choć byłem tak mało widoczny. Niepokoiłem go jeszcze bardziej niż Hoover. Wynikało to stąd, że Trout jako jedyny z moich bohaterów miał dość wyobraźni, by podejrzewać, iż może być wytworem umysłu innego człowieka. Kilkakrotnie wspomniał o tej możliwości w rozmowach ze swoją papugą. Powiedział na przykład:
– Słowo daję, Bill, jak patrzę na to, co się dzieje, to przychodzi mi do głowy, że muszę być postacią w książce kogoś, kto chciał pisać o człowieku trapionym samymi nieszczęściami.
Teraz Trout zaczynał się domyślać, że siedzi bardzo blisko człowieka, który go stworzył. Wprawiało go to w zakłopotanie. Nie bardzo wiedział, jak reagować, zwłaszcza że wszystkie jego reakcje musiały być takie, jak ja sobie zażyczę.


















