Cytaty
Pogadałyśmy parę chwil, bo dla Kasi, skoro chodziłam do szkoły z jej ciotecznym dziadkiem, stanowiłam wręcz postać historyczną, żywą, co, bądź co bądź, w pewnym stopniu bywa ewenementem. Zazwyczaj postaci historyczne spotyka się na nagrobkach i z całą pewnością żywe nie są.
Na wzmiankę o remuladzie Karol poczuł coś w rodzaju wyrzutów sumienia. No, może nie sumienia, raczej żołądka.
s. 242
Prowadziła te rachunki przez całe dwa dni, po czym uznała, że woli się zaraz powiesić. Nie kochały się wzajemnie, Malwina i arytmetyka.
s. 16
Bąknąwszy grzecznie: „Dobry wieczór”, usiadła przy stole i wzięła udział w ogólnym milczeniu (…).
s. 389
Wolski w czasie tego brydża zaprezentował zalety wysokiej klasy, Jola wiedziała doskonale, iż jest to gra, ujawniająca rozmaite ukryte cechy charakteru. Jeden Niemiec okazał się złośliwy, drugi dobroduszny, z jednego Duńczyka wyszła megalomania, z drugiego skąpstwo, z Anglika milcząca zaciętość, ze Szweda kłótliwość, Amerykanin zaś nie zdołał ukryć skłonności do hazardu. Wolski natomiast zdobył się na wielkoduszność, grzeczność, poczucie humoru, szacunek dla partnera, błyskotliwość, uległość i Bóg wie co jeszcze. Przy równoczesnej własnej, świetnej grze. Joli zdawało się, że zna swego szefa i te wszystkie zachwycające cechy są mu najdoskonalej obce, ale jeśli wylazły z niego przy brydżu…? Udawał…? Wręcz niemożliwe!
s. 336
(…) ponieważ nie cierpiała liczenia. Żadnego. Nawet bielizny do prania, nawet posiadanych szklanek i kieliszków, nie wspominając o pieniądzach albo, na przykład, kaloriach. Była zdania, że od samego liczenia nikomu niczego ani nie przybędzie, ani nie ubędzie, po cóż zatem zadawać sobie ten wstrętny trud.
s. 10
Naturalną rzeczy koleją po niedzieli wstał poniedziałek.
(…) posiadał byłą niańkę, obecnie sprzątaczkę, która przez całe życie szła za nim krok w krok, utrzymując w nieskalanym porządku wszystkie noszone przez niego koszule. Zapewne także i gacie, ale tego sekretarka jeszcze osobiście nie stwierdziła. Już sama sprzątaczka stanowiła dostateczny argument, przemawiający za poślubieniem obsługiwanego przez nią osobnika.
s. 38
– Podobno jeszcze nie było wypadku, żeby kto wysiadał [z UFO] – przerwał w zadumie fotoreporter.
– A znasz wypadki, żeby wylądowało? – zainteresował się gwałtownie satyryk.
s. 15
Doradca do spraw technicznych podsuwał myśl o nakarmieniu ich jakimś specyfikiem, powodującym chwilową amnezję, specyfik, nader prosty, dostępny był w każdym sklepie i stał na półkach w przezroczystych butelkach, objętości najczęściej pół litra, obie te propozycje jednakże upadły, napotkawszy różne przeszkody. Poprzestano zatem na odebraniu od pracowników fizycznych uroczystej przysięgi dochowania sekretu.
s. 76
Kosztowna ma prawo być biżuteria, odzież, kaprysy, ale, na litość boską, przecież nie chłop!
– Myślisz, że on myśli…
– Za dużo tego myślenia, nie popadaj w przesadny optymizm. Nie jestem pewna, czy myślę, a jeszcze bardziej wątpię, że on myśli.










