Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
W polityce uczucia stanowią wyłącznie przeszkodę.
Roger Casement mówił sobie, że gdyby miał podać jedno słowo, które leżało u źródła tych wszystkich okropieństw, brzmiałoby ono: zachłanność. Żądza zysku. Żądza owego czarnego złota, w które na nieszczęście mieszkańców obfitowały kongijskie lasy.
To nie było jedyne zwierzę, które zginęło na ulicach – powiedziała Alice posępnie – Zginęło wiele koni, psów, kotów. Niewinne ofiary ludzkiej brutalności. Bez przerwy śnią mi się w nocy. Biedactwa. My, ludzie, jesteśmy gorsi niż zwierzęta, prawda, Rogerze?
W życiu jest dostatecznie dużo dobrych rzeczy, dla których warto żyć.
– Zło nosimy w duszy, mój przyjacielu – mówił na poły żartem, na poły serio. – Nie uwolnimy się od niego tak łatwo. W krajach europejskich i w moim jest bardziej zakamuflowane, objawia się w pełnym świetle tylko podczas wojny, rewolucji, rebelii. Potrzebuje pretekstu, by stać się publiczne i zbiorowe. (…) Zło, które nas trawi, jest wszędzie, gdzie żyją istoty ludzkie, a jego korzenie tkwią głęboko w naszych sercach.
Przygnębienie opanowało jego ciało i umysł. Przekształciło go w istotę tak bezwolną jak owi Kongijczycy pogryzieni przez muchę tse-tse, którym śpiączka nie pozwalała poruszyć ręką, nogą, wargami, nawet podnieść powieki. Czy paraliżowała im też myślenie? Jemu, niestety, owe fale przygnębienia wyostrzały świadomość, przekształcały jego mózg w buzujące ognisko.
Pan konsul miał małą duszę i hierarchię wartości uzależnioną od żądzy zysku.
Świat był okrutny i niesprawiedliwy, lepiej umrzeć, niż cierpieć tak mocno.
Pasterz powinien być tam gdzie jego stado, czyż nie?
Zostałabym z tobą już od tamtego razu, kiedy pokazałeś mi Paryż, kiedy zapraszałeś mnie do tych okropnych garkuchni dla żebraków. Zawsze porzucałam cię dla bogaczy, którzy okazywali się śmieciami. I sama skończyłam jak śmieć.
s. 245
Trzy lub cztery razy poczuł, że opuszczają go siły, że ogarnia go przemożne poczucie niemocy wobec bezmiaru zła dostrzeganego wokół siebie, owego kręgu okrucieństwa i nikczemności tak powszechnego, tak potężnego, że wydawało się donkiszoterią przeciwstawianie mu się i próba zniszczenia go. Człowiek tak bardzo upadły na duchu może popełnić niedopatrzenia tak poważne, jak uczynił to on.
Tak było: drobne głupstwa mogły wymieszać się z wielkimi sprawami i zniweczyć plan.



