Zielone Cytaty

Ostatnio dodane

Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.

  1. Zawsze większa frajda martwić się o kogoś niż o siebie.

  2. Szmira zaczyna się tam, gdzie fachowość posuwa się za daleko. Gdzie już zostaje sam szablon, pusta, gipsowa forma, zdjęta z czegoś, co było sztuką. Dobry żart na estradzie to aluzja. Szmira opowie go dosłownie i jeszcze podkreśli gestem. Szmira żyje z naśladownictwa, a naśladuje zużytymi, wytartymi środkami. Szmira nie zna kontroli, za dużo, za głośno, za wyraźnie. Wszytko „za”.

    Ale szmira to nie tylko zły gust, jak sądzą niektórzy. Amator nawet o najgorszym guście nie będzie szmirowaty, ratuje go własna nieudolność. Jego ideałem może być szmira, ale on nie potrafi jej naśladować. Będzie śmieszny albo wzruszający, albo potworny, albo interesujący, ale tak naprawdę uczciwie szmirowaty być nie może. Do tego trzeba jednak coś umieć.

  3. Tak czy inaczej: nie sposób odciąć się od idiotów (...).

  4. Aktor nie ma prawa się wstydzić. To są dwa przeciwstawne pojęcia.

  5. Każde zwycięstwo jest szyderstwem i żadne szyderstwo nie jest zwycięstwem

  6. (...) wolę się cieszyć bez powodu, niż martwić z powodem.

  7. Co innego śmieszy autora, a co innego czytelników.

    Podejrzewam, że sęk tkwi w niedoskonałości pióra. Niejednokrotnie obraz, który widzę, rozśmieszyłyby was tak samo jak mnie, ale nie potrafiłam słowami wydobyć jego barwy, która stanowi o śmieszności. Źle go sfotografowałam, obcięłam mu kawałek ucha albo w ogóle wyszedł do góry nogami.

  8. Jedną z najbardziej charakterystycznych cech głupich sytuacji jest to, że dla niezainteresowanych są one zabawne. Większość utworów humorystycznych oparta jest na wyśmiewaniu kogoś będącego w głupiej sytuacji. Im kłopotliwsza, im bliższa dramatu jest taka sytuacja, tym piękniejsze ma tradycje zarówno w humorze ludowym, jak w literaturze, teatrze, filmie.

  9. Pracusie nie mają ucha, zawsze tkwią o jeden numer za długo. Sama publiczność nie lubi, jak ją kimś napychać do wypęku. Trzeba zejść wtedy, kiedy im się zdaje, że jeszcze by słuchali i słuchali, a nie wiedzą o tym, że dźwięk ich braw i „bisów” stał się o ton niższy.

  10. Jak Tati w za mały kapelusik, jak niegdyś Krukowski w za duży melonik, tak satyryk na estradzie przybrany jest prywatność. To jego kostium.

    Tak naprawdę to oni już dawno są jak najbardziej zawodowi, ale z wielkim majsterstwem grają prywatnych. Umieją swoje utwory na pamięć, ale udają, że muszą je czytać. Trzymają w ręku zeszyt, w który mają powklejane teksty uprzednio cynicznie wycięte z własnej książki oraz z gazet i czasopism. Ma to dawać złudzenie, że w zeszycie są utwory nowe, nigdzie dotąd nie publikowane, a nawet kto wie, czy nie specjalnie z okazji tego występu napisane.

    Satyryk nigdy nie odgrywa swoich utworów. On je podaje. Każdym gestem, każdą intonacją, całą postawą akcentuje, że jego profesja jest gdzie indziej, że on tu się znalazł przypadkiem i nie na stałe.

    I wie, co robi.

    To nie jest, jak by się mogło wydawać, snobizm, chęć wywyższenia się przed zawodowych aktorów czy głupia poza.(...)

    Satyryk, który nie ma szans konkurowania z wykonawstwem, z dobrymi aktorami, może usprawiedliwić się (...) przed publicznością tylko za pomocą wynoszenia na estradę swojej kuchni.

  11. Co rusz odgrażamy się, że umrzemy ze wstydu, ze śmiechu, z ciekawości, z rozpaczy, a jakże rzadko to robimy. Miałam znajomą, która dotrzymała słowa.

  12. Widzenie złudne jest tak samo nietrwałe, jak każde. I każde zdycha tym szybciej, im szybciej każdy łudzący się dochodzi do przekonania i pewności, że tak zwana lepsza sytuacja, jest w gruncie rzeczy sytuacją gorszą, że, krótko mówiąc, najlepsza z tak zwanych sytuacji jest przede wszystkim najgorszą z możliwych sytuacji, w jakiej można było znaleźć się w życiu.