Monika Szwaja
Cytaty
Zaniedbana baba w ciąży to zgroza.
– Ty, słuchaj, ona się jakoś nazywa?
– Taaaak – szepnął konfidencjonalnie Karolek. – ona się nazywa Fryderyka Stanisława Zawratyńska.
– Matko Boska, po co jej takie dwa imiona długie? I jak wy do niej mówicie? Frydzia? Frycka? Czy Stasia?
– (…) Frida na nią mówimy.
Kiedy w dniu uroczystym przyjaciółki zobaczyły Misię w pełnej gali, nie szczędziły okrzyków zachwytu, które to okrzyki stanowiły miód na serce leciwej stylistki. Pan młody nie krzyczał, ale był kompletnie rozmaślony i widać było po nim, że wziąłby Michalinę nawet w worku po cukrze.
To nie ludzie, to turyści.
(…) bycie bezguściem to wprawdzie nie grzech, ale duży wstyd.
– Pani to ma szczęście… jak ja bym tak chciała mieć kogoś, kto by mnie naprawdę kochał…
– Ola, to jest loteria! Czasem ma się ich na pęczki, a czasem nikogo. Takie jest życie. Ja na swojego czekałam czterdzieści lat. Nie bądź taka wyrywna.
– Hajjjjoooo…
Po takim powitaniu Marcelina spodziewała się zobaczyć Teletubisia, ale podniosła głowę i ujrzała pół kobiety. Druga połowa zapewne kryła się w gąszczu bugenwilli.
Bóg w swojej niezmierzonej łaskawości obdarzył nas wszak telefonią komórkową – tak sobie to tłumaczył – a ta znakomicie wystarcza do utrzymania podstawowych kontaktów.
Odświeżyły się pospiesznym prysznicem, zażyły swoje liczne (zwłaszcza pani Róża) lekarstwa i ubrały się w domowe dresiki.
Usiadły na kanapie i włączyły telewizor. Po mniej więcej dwóch minutach patrzenia w ekran spojrzały na siebie.
– Czy myśmy oszalały? – spytała retorycznie pani Lila. – I co, teraz jako grzeczne przedszkolaczki obejrzymy dobranockę i pójdziemy spać?
– Przestań! – sapnęła pani Róża. – Co proponujesz?
– Idziemy do baru!
– W tych pajacykach?! – Pani Róża krytycznie spojrzała na swój różowy dresik. Wyglądała w nim jak przebrana za Barbie wieża Eiffla.
Czy pan myśli, że takie stare grzybnie jak ja mogą jechać w taką daleką podróż?
Agnieszka przeklęła w duchu wszystkie mamusie wyjeżdżające za szmalem w obce kraje i zostawiające w domu córki w najtrudniejszym okresie dojrzewania, właśnie teraz szalenie potrzebujące wsparcia, wyjaśnienia, pocieszenia i tego wszystkiego, co da ci tylko matka, a nie żadna sąsiadka! Ani kochająca babcia! Ani dziadek!
Tak naprawdę to ja tu wcale nie żyję w tym szpitalu, tylko przeczekuję.



