Maria Rodziewiczówna

Cytaty

  1. Oni tylko gawrony hodują i pasą! Orłów im nie trzeba w tym kraju!

    s. 51

  2. Ludzie, którzy długo żyć mają, żyją z wolna, rachują na lata.

    s. 151

  3. Od początku świata sidła są na wszystko i na wszystkich słabych, głupich i łakomych. Sidła i sieci, i wabie, i lusterka, i cienie. Ino na przednie i górne ptaki to nie służy. Za wysoko lecą, za bystro widzą. Rozumiesz?

    s. 45

  4. Był jak miedziana moneta, prędko starta użyciem.

    s. 89

  5. Nie ma gorszego nabytku – jak za darmo!

    s. 77

  6. Urzędnik, panie, nie ma ojczyzny. Jemu wszystko jedno, gdzie jest i co robi! Mnie się zdaje, że urzędnik – to nawet duszy mieć nie może. Bo czy może mieć duszę maszyna do pisania!

    s. 68

  7. Sięgnął medyk do piersi i pokazał blaszkę srebrną jak medalik. Orzeł i Pogoń były na jednej stronie, Bogarodzica na drugiej. – Ot, mój sztandar. Mnie idei ni walki szukać nie trzeba. Pod ten znak pójdę albo pod żaden. Nie wolno mi też po nocy walczyć i tradycji burzyć – mnie, starego rodu synowi – i nie stanę z tymi, co w Boga nie wierzą, bom Tej Królowej poddany! Wy, młody naród, żyć i działać poczynacie. Nie brudźcież rzezią pierwszej karty waszej młodzieńczej historii. Wieki z was tej plamy nie zmyją. Bez wiary jesteście, prędko moc stracicie. Mnie was żal!

  8. Nie, lecz wychowywać! Wychowajcie urzędników uczciwych; uczonych o szerokim poglądzie; nauczycieli mądrych i dobrych; kobiety poważne i światłe. Niech staną wasi legalnie u steru rządu, niech nie krwią zaleją kraj, ale swoją własną jasnością. Macie ludzi, którzy napiszą konstytucję, wychowajcież jeszcze takich, co by ją rozumnie, głęboko pojęli. A nie tykajcie dwóch rzeczy: Boga i rodziny. Gdy to zwalicie, nie ujrzycie swej przyszłości!

  9. Mnie nic nie boli, nie męczy, nie gubi, póki ziemi stanie i słońca! Zima jak troska, długo trwa, a lato, jak szczęście, mija chwilą… Oto wieki stoję i Bóg mi lata nigdy nie odebrał, przyjdzie słonce i ożywi każdego! Przyjdzie dzień co rany zabliźni!…

    – Czy przyjdzie? – zapytał człowiek zgnębiony.

    Dąb się zakołysał jak gniewny.

    „Widziałeś ty, człowieku-efemerydo, takie lody, których marzec nie stopi? Widziałeś ty pola, których Pergrubia nie obudzi?… Dziesięć wieków stoję i wiem, że wszystko mija. Kto silny, najgorsze wytrzyma…”

    Księżyc wszedł i świecił w pełni podniesione oblicze samotnika. Ostre rysy wygładziły się stopniowo, wyprostował się hardo. – Wytrzymam… – rzekł półgłosem.

    s. 104

  10. Ale wy z miasta, to jakoś nie widzicie natury. Oczy wam wśród kamieni zgasły.

    s. 49

  11. Warunki są bardzo ciężkie, ale jeśli panu się zdaje, że ten bitwę wygra, kto się z pola wycofał, to niech pan chłopcom historii nie wykłada.

    s. 26

  12. Kobieta daje mężczyźnie tchórzostwo i słabość.

    s. 154