Borys Pasternak
Cytaty
Każde z nas jest w innej sytuacji, rozumiesz? Tobie skrzydła dane są po to, byś ulatywał na nich w obłoki, a mnie, kobiecie, po to, by przypaść do ziemi i skrzydłami osłaniać pisklę przed niebezpieczeństwem.
Jest teraz na świecie mnóstwo powodów, które mogą każdego doprowadzić do obłędu.
I proszę pamiętać: nigdy, w żadnym wypadku nie wolno wpadać w rozpacz. Mieć nadzieję i działać – oto nasz obowiązek w nieszczęściu. Bezczynna rozpacz to rezygnacja i złamanie obowiązku.
Świadomie chcieć zasnąć to pewna bezsenność, świadome usiłowanie wczucia się w pracę własnego systemu trawienia – to jego nieunikniony rozstrój. Świadomość to trucizna, to środek toksyczny dla osobnika, który stosuje go na samym sobie. Świadomość to światło bijące na zewnątrz, świadomość oświetla nam drogę, abyśmy się nie potknęli. Świadomość to płonące reflektory pędzącego parowozu. Jeśli spróbujemy zwrócić go światłem do wnętrza, nastąpi katastrofa.
Oderwaliśmy się od swojego brzegu, a do cudzego nie dobiliśmy.
Zdawało się, że nie istnieje zależność, żadna niewola, że doktor jest na swobodzie, tylko nie umie z niej korzystać. Jego uzależnienie, niewola nie różniły się niczym od innych rodzajów przymusu w życiu, tak samo niedostrzegalnych i nieodczuwalnych, które także wydają się czymś nieistniejącym, chimerą, wymysłem. Mimo braku kajdan, łańcuchów i straży, doktor zmuszony był podporządkować się swej niewoli, pozornie jakby zmyślonej.
Może się bał wyrzutów sumienia albo smutnych wspomnień, które go prześladowały, a może dręczyło go niezadowolenie z siebie, które sprawia, że człowiek jest nieznośny i nienawistny samemu sobie i chciałby umrzeć ze wstydu.
To właśnie sprawia, że tak straszne jest życie. Czymże Ono ogłusza: gromem i błyskawicą? Nie, krzywymi spojrzeniami, szeptem obmowy. Wszystko w nim jest podstępem i dwuznacznością. Oddzielne nitki są jak pajęczyna, pociągniesz – i zerwiesz, ale spróbuj uwolnić się z sieci – tylko zaplączesz się jeszcze bardziej. I tak nad silnym panuje podły i słaby.
Największym nieszczęściem, rdzeniem przyszłego zła była utrata wiary w wartość własnego zdania. Ludzie wyobrazili sobie, że czasy, w których kierowano się nakazami poczucia moralnego, minęły, że teraz należy śpiewać jednym głosem i żyć według obcych, narzuconych wszystkim wyobrażeń. Rozpanoszyła się władza frazesu, najpierw monarchistycznego, potem rewolucyjnego. To powszechne otumanienie ogarnęło wszystkie dziedziny życia. Wszystko znalazło się pod jego wpływem.
Od najmłodszych lat, jak tylko sięgał pamięcią, nie przestawał się dziwić, dlaczego, mając takie same jak inni ręce i nogi, mówiąc tym samym językiem, jest się innym niż wszyscy, a w dodatku kimś, kto mało komu się podoba, kimś nielubianym. Nie mógł zrozumieć sytuacji, w której, jeżeli jest się gorszym niż inni, nie można dołożyć starań, by się poprawić i być lepszym.
Wszystko natomiast, co jest naprawdę wielkie, nie ma początku, jak wszechświat.
Młodzi ludzie z ubogich środowisk, kiedy uda im się dostać na wyższą uczelnię, cenią to bardziej i uczą się pilniej niż dzieci ludzi zamożnych.

