Borys Pasternak
Cytaty
Nie szczędziłabym sił i w tym znajdowałabym szczęście, gdybym tylko miała pewność, że to nie na próżno, że to prowadzi do jakiegoś celu.
Nie wstydzić się odmawiać.
Ratunek leży nie w przestrzeganiu form, ale w uwolnieniu się od nich.
Królestwo roślin tak łatwo sobie wyobrazić jako najbliższe sąsiedztwo królestwa śmierci. Tutaj, w ziemi, wśród cmentarnych drzew, wśród kiełkującego kwiecia, tkwi być może tajemnica przeobrażenia i zagadka życia, nad którym się głowimy. Powstałego z grobu Chrystusa Maria nie poznała i w pierwszej chwili wzięła go za idącego przez cmentarz ogrodnika („Ona, sądząc, że to ogrodnik…”).
My troje: ojciec, ja, Tonia, wraz z innymi ludźmi naszej epoki, stanowimy jeden świat, różnimy się między sobą tylko stopniem postrzegania go.
– Ostatnio bardzo się rozpowszechniły mikrozawały serca. Nie wszystkie są śmiertelne. W niektórych wypadkach ludziom udaje się przeżyć. To choroba najnowszych czasów. Jej przyczyny są natury moralnej. Od większości z nas wymaga się ciągłej, podniesionej do rango systemu, obłudy. Nie można bez szkody dla zdrowia dzień w dzień udawać co innego, niż się czuje, zachwycać się tym, czego się nie lubi, cieszyć się z tego, co przynosi nieszczęście. Nasz system nerwowy to nie pusty dźwięk, nie abstrakcja. Jest to ciało fizyczne złożone z włókien. Nasza dusza zajmuje miejsce w przestrzeni i tkwi w nas jak zęby w ustach. Nie można jej wiecznie bezkarnie gwałcić.
Myślę, że wszystko się jakoś ułoży. I to niedługo. Zobaczycie. Nie, naprawdę. Wszystko zmierza ku lepszemu. Niewiarygodnie, strasznie chce mi się żyć, a żyć to przecież znaczy iść naprzód, piąć się w górę, ku doskonałości, i osiągnąć ją.
Rozumiem, czym był naród za Cezara – Gallowie, Swewowie czy Iliriowie. Ale teraz to tylko fikcja, istniejąca po to, by wygłaszali o niej mowy carowie, politycy, królowie: naród, mój naród.
Każdy stara się sprawdzić sam siebie w praktyce, a przedstawiciele władzy dla stworzenia legend o własnej nieomylności na wszelkie sposoby odwracają się od prawdy. Polityka do mnie nie przemawia. Nie lubię ludzi obojętnych naprawdę.
Po cóż mam wiedzieć i wszystkim się zamartwiać? Obecne czasy nie liczą się ze mną i, że jest w błędzie, narzucają mi, co chcą. Niechże więc pan pozwoli i mnie ignorować fakty.
Tak niestosowne i niewczesne może być tylko coś, co jest naprawdę wielkie.
Przeciętny gust to większa klęska niż zupełny brak gustu.

