Wojciech Cejrowski

Cytaty

  1. Dookoła niego orbitowało stadko głodnych prosiaków.

  2. Są jeszcze na Ziemi takie miejsca, gdzie pieniądze się nie liczą. W świecie Dzikich walutą jest praca, sól, żelazne groty do strzał, noże, siekiery, strzelby. Wielką moc nabywczą mają także: znajomość czarów i umiejętność leczenia, męstwo w walce, mądrość, którą potrafimy służyć innym, lub (…) dobra Opowieść.

  3. Zgłębianie indiańskiej duszy jest jak nurkowanie w kowadle – najczęściej boli od tego głowa.

  4. W moim świecie człowiek zawsze myśli. Nawet wtedy, gdy siedzi i gapi się na zachodzące słońce. A co do rozumienia, to kilkakrotnie otarłem się o zrozumienie indiańskiej duszy, ale nigdy jej nie zgłębiłem. I raczej nie zgłębię, bo jak niby zgłębić kowadło? Można sobie tylko pooglądać.

  5. Mieliśmy do wyboru albo coś wreszcie upolować, albo odpocząć i w trakcie tego odpoczynku umrzeć z głodu.

  6. Indianie mówią, że piranie są głupie. Potrafią godzinami pływać głodne w pobliżu tłustej ryby, ale jej nie ruszą dopóki ta się nie skaleczy. Tak jakby wcześniej jej nie widziały. Za to kiedy poczują krew…

    Z „aał” zostaje wtedy zaledwie: … a!

  7. W oczy zagląda nam Głód.

    Tuż za jego plecami czeka sobie spokojnie Śmierć.

    Ona się nie śpieszy, najpierw przepuszcza przodem Kłótnię, potem jakąś Chorobę. Bywa, że tuż przed nią, chichocząc jak hiena, kroczy Kanibalizm. Wyciąga do ludzi rękę i mówi:

    – Chodź, ja ciebie przed Śmiercią uratuję.

    Niekiedy naprawdę ratuje.

  8. Pan Bóg był w dżungli i mieszkał z Indianami na długo zanim przyszli misjonarze. Był tam od stworzenia świata. Kto temu przeczy, podważa dogmaty wiary i nie nadaje się na misjonarza.

  9. Bieda bywa błogosławieństwem.

    Niedostatek szkołą mądrości.

    Indianie – w Brazylii, w Peru, w Kolumbii

    – gdziekolwiek ich spotykam są moimi

    najlepszymi „profesorami”.

  10. Najlepsze nawet zdjęcie źle podane jest jak szampan w słoiku po ogórkach.

  11. Biały w indiańskiej wiosce to coś jak lądowanie UFO albo kino objazdowe.

  12. Przyrody jest w tropikach tyle, że najczęściej trzeba się od niej odganiać albo przez nią przedzierać i wtedy nie ma już czasu na zachwyty. W tych warunkach to, co określa się jako „zbliżenie z naturą” polega zwykle na tym, że albo my przed nią uciekamy, albo ona przed nami.