Zielone CytatyOstatnio dodane
Najnowsze cytaty z książek w kolekcji Zielone Cytaty — fragmenty dodane przez czytelników, każdy z autorem, książką i stroną, z której pochodzi.
Czasami zdarzało się, że skraplałem mózg alkoholem, który wypływał pod postacią historyjek, tak jakby ciecz parowała, przemieniając się w czystego ducha. Chociaż alkohol działał na wyobraźnię rozkazująco, to jednocześnie tłumił lęk przed nią, zapuszczał tkwiący we mnie silnik, a także przydawał mi siły, niezbędnej do zniesienia faktu, że silnik pracuje. Mogłem mieć w głowie gromadę głosów, lecz dzięki kilku kieliszkom starczało mi odwagi, żeby wszystkie je wychwycić.
Nawet gdyby Ziemia miała wielkość ziarnka grochu, byłaby równie wielką zagadką. A skąd się wzięło ziarnko grochu? Ono również musiało być dziełem Boga. Albowiem stworzenie grochu nie jest bynajmniej prostsze niż stworzenie Układu Słonecznego. Nie sądzę, by wymagało mniej wysiłku, powiedziałbym, że wręcz przeciwnie.
Dobroć wymaga reklamy, tak samo jak zbrodnia, aczkolwiek tę ostatnią reklamować jest łatwiej.
Każdego ranka budzę się z wrażeniem, jakbym dostawał zastrzyk świadomości, że żyję, że jestem żywą kukiełką w baśni. Czy człowiek jest żywą kukiełką, Hansie Thomasie? Czy potrafisz odpowiedzieć mi na to pytanie? Jesteśmy ulepieni z gwiezdnego pyłu. Ale co to jest? Skąd, do cholery, wziął się ten świat?
Kiedy się bowiem zrozumie, że się czegoś nie rozumie, jest się już na dobrej drodze do zrozumienia.
Na naszej planecie żyje pięć miliardów ludzi, tymczasem człowiek zakochuje się w jakiejś jednej osobie i nie wiadomo dlaczego, nie chce jej zmieniać na żadną inną.
Gdyby na niebie świeciła tylko jedna gwiazda, wzbudzałaby tyle samo zachwytu, co wszystkie inne gwiazdy razem wzięte. Nikt nie narzeka, że jest jeden Księżyc. Przeciwnie. Gdyby istniały setki Księżyców, tylko by sobie przeszkadzały. Stąd stworzenie miliardów gwiazd było całkowicie zbędne. Od nadmiaru można oślepnąć. Dlatego zdarza się, że chodząc pod ugwieżdżonym niebem, nie widzimy ani jednej gwiazdy.
Trzeba się cieszyć z tego co się ma. To bardzo ważne. Choćby się miało odrobinę, zawsze to będzie nieskończenie więcej niż nic
Życie nauczyło mnie, że w najwspanialszym umyśle zawsze wije się jakiś niedowład, że olśnienia gasną, że i najmądrzejszy, który rzuca nas na kolana, też nie wie, dokąd się udać. Co sprawia, że nie dam żadnej mądrości decydować o mnie beze mnie. Ja wiem, mój protest jest czysto teoretyczny, ale co robić? Żyłem pod Hitlerem i pod Stalinem, w imię których ludzie bądź źli, bądź głupi decydowali w najlepsze o moim losie, nie pytając mnie wcale o zdanie. A za sanacji też znowu nie było tak czarownie. Przeciwstawiałem się wszystkim, jak mogłem, ale niewiele mogłem. I czego ja chciałem? O co walczyłem? O prawo do powiedzenia: „Zaraz, zaraz, to może nie tak…” czyli to, co ci tam, za Łabą i za Atlantykiem, w 170 lat po Rewolucji Francuskiej mają co rano pod drzwiami jak butelkę mleka.
Postmodernistycznym nieporozumieniem jest wiara, że można najpierw pisać, a dopiero potem żyć. Wielu młodych jednak pragnie zostać pisarzami przede wszystkim dlatego, że mają ochotę żyć jak pisarze. To stawianie wszystkiego na głowie. Przede wszystkim się żyje, a dopiero potem można ewentualnie ocenić, czy ma się coś do przekazania, a decyduje o tym samo życie. Zapis jest owocem życia, nie zaś życie owocem zapisu.
A wiosny brudzą się, jak wszystko inne.
Jeśli w kapitalizmie bezrobocie jest nieszczęściem, w komunizmie jest przestępstwem.







