James Joyce
Cytaty
Nasze dusze, zranione hańbą naszych występków, tulą się do nas tym mocniej, jak kobieta tuląca się do kochanka, mocniej, mocniej.
Był pierwszym i ostatnim mężczyzną, który poczuł, że spodziewa się dziecka.
Przegub w plecionym uchwycie parasolki: Mieszka w Lesson Park, żywiąc się melancholią i byle czym: literatka.
Wierzę, o Boże, wspomóż mą niewiarę. Co to znaczy, pomóż mi wierzyć czy nie wierzyć? Kto pomaga wierzyć? Egomen. Kto nie wierzyć? Inny facet.
Życie składa się z wielu dni. Ten się zakończy.
Domem Irlandczyka jest jego trumna.
Mojżesz, Mojżesz, żydowski generał, Gazetą codzienną dupę swą podcierał.
Czymże jest miłość mężczyzny i kobiety? Korkiem i butelką.
Kiedy se leję herbatę, to se leję herbatę, jak powiedziała stara matka Grogan. A kiedy leję co insze, to leję co insze.
Ja jestem najbardziej cudacznym chłopakiem
Mam matkę Żydówkę, a ojciec jest ptakiem.
Z tym cieślą Józefem, żyć w zgodzie nie mogę,
Więc zdrowie Kalwarii i uczniów i – w drogę.
Jeżeli ktoś w boskość mą wątpi, to sobie
Nie łyknie za darmo, gdy wina narobię,
Lecz będzie pił wodę i modlił się o to
Bym wino oddając, znów zrobił je wodą.
Żegnajcie, żegnajcie. Zapiszcie me słowa.
Powiedzcie tym czterem, że żyję od nowa.
Co boskim jest we mnie, uniesie w dal mnie
Na górze Oliwnej wiatr wieje… Adièu!
Ustami całując ją. Nie. Musi być dwoje tych ust. Zlepmy je dobrze. Ustami całując jej usta. Jego wargi musnęły i ucałowały bezcielesne wargi powietrza: ustami do jej łona. Ona we wszechłonach kona. Jego usta ułożyły się, odetchnąwszy, nie wypowiedzianym ooiiihaa: grzmotem spadających planet, kulistych, ognistych, grzmiących daledaledaledaledal.
Który się począł Sam z Siebie, pośrodku Duch Święty, i Sam zesłał Siebie, Odkupiciel, między Sobą a innymi, umęczon przez Swych nieprzyjaciół, obnażony i ubiczowany, przybity jak nietoperz do wrót stodoły, zagłodzony na drzewie krzyża. Pogrzebion, zmartwychwstał, spustoszył piekło, wstąpił na niebiosa i od dziewiętnastu stuleci siedzi na prawicy Samego Siebie i będzie sądził żywych i umarłych, gdy wszyscy żywi będą już umarli.

