Hanna Kowalewska
Cytaty
Prawda jest taka nudna. I tyle z nią kłopotów. Ja mówię ludziom tylko to, co chcą usłyszeć. Czy to źle? Są wtedy zadowoleni, a czasami nawet szczęśliwi. Dlaczego miałabym ich martwić? Nie rozumiem…
Żona bywa potrzebna – na oficjalnych przyjęciach, do fotografii w salonie, na ślubie i pogrzebie. Stoi przy boku i zdobi. A potem znika i żyje własnym życiem, nie ciosa na głowie kołków, nie ma pretensji o kochanki, o braki w szafie, o zostawianie na środku łazienki brudnych skarpet i podniesionej klapy sedesu. Niby-żona.
Baby zwykle odmienia nowy facet.
Bez diabła nie ma pokusy, pasji i namiętności, a bez tego nie byłoby życia.
Mnie się wydaje, że każdy jest trochę zły. To grzech pierworodny. I trochę dobry. Bo w każdym mieszka Bóg.
Niełatwo żyć z dwoma aniołami na karku. Tyle się wtedy widzi cudzego bólu, głupoty, tyle się próbuje zrobić, ocalić niemożliwych do ocalenia, uleczyć niemożliwych do uleczenia.
Przeszłość sama odchodzi, nie trzeba jej niszczyć. Sama potrafi także wrócić – szukać ani ocalać też jej nie trzeba – bo jest tuż obok za ścianą czasu.
Nie możesz mieć wszystkiego naraz. W życiu tak nie ma. Z czegoś trzeba rezygnować, coś wybierać, o coś walczyć.
s. 400
Cierpienia nie da się opowiedzieć – nie ma smaku, barwy ani kształtu. Jest tylko ciężarem, który nosi się w każdej komórce ciała.
A więc taka byłaś? Dumna, niezależna i nieugięta aż do końca? Jak ci się to udało w kraju, gdzie panuje mentalność całkowitego poświęcenia się matki, babki, ciotki, siostry? Gdzie, by być prawdziwą kobietą, trzeba wycisnąć z siebie ostatnią kroplę krwi, wysupłać ostatni grosz, odjąć sobie od ust, wysilić się ponad miarę, zapomnieć o sobie ostatecznie, roztopić się w innych!
– Może Bogdan i ja jesteśmy platońskimi połówkami i musieliśmy się spotkać? Znasz tę opowieść? Druga część nas, pasująca idealnie. Ale mam nadzieje, że tak nie jest.
– Dlaczego? – zdziwiła się Małgorzata.
– Bo gdybym była jego platońską połówką, to już nigdy nie mógłby zaznać w pełni szczęścia. Może tylko przypominam taką połówkę, może spotka za parę lat kogoś, kto będzie do niego pasował jeszcze lepiej niż ja... Chciałabym by tak było.
s. 406
Umówiliśmy się (…) na początku, że będziemy się sycić chwilą, upijać teraźniejszością, łapać czas i jednocześnie go wypuszczać, jak motyle z siatki. Żadnych zasuszonych kolekcji! Żadnych przyszpilonych trupków, choćby były tak piękne jak rusałki czy witezie. Mieliśmy zostać arcymistrzami w życiu bez wczoraj i jutra. Taki przynajmniej był plan.







