Charles Bukowski
Cytaty
Każdy sam stwarza sobie piekło.
W następnym wcieleniu chcę być kotem. Spać 20 godzin na dobę i czekać na michę; pałętać się tu i ówdzie i lizać po tyłku.
Jak Dostojewski obcinał swoje paznokcie? Jak van Gogh? Jak Beethoven? Obcinali? Nie wierzę. Kiedyś pozwalałem Lindzie obcinać swoje. Wykonywała kawał dobrej roboty – czasem jednak zachaczała o skórę. Jeśli chodzi o ból to miałem go dość w swoim życiu. Wszelkiego rodzaju.
Kiosk był tu, odkąd pamiętam. Przypomniało mi się, jak 20 czy 30 lat temu stałem przy nim z 3 prostytutkami. Potem zabrałem je do siebie i jedna z nich zaczęła masturbować mojego psa. Uważały, że to zabawne. Były pijane i na prochach. Później któraś poszła do łazienki, upadła, rąbnęła łbem o brzeg umywalki i zakrwawiła mi całe mieszkanie.
Nie mam nic przeciwko zejściu do mogiły… ale nie w tym roku, dobra?
Mam tutaj mały balkon; przez otwarte drzwi widzę stąd światła samochodów na Harbor Freeway wiodącej na południe. Ten ciąg świateł nie ma końca. Ci wszyscy ludzie. Co oni robią? O czym myślą? Wszyscy umrzemy, wszyscy co do jednego, co za cyrk! Już sam ten fakt powinien wzbudzać w nas miłość do siebie nawzajem, ale tak się nie dzieje. Jesteśmy udręczeni i przygnieceni codziennymi bzdetami, bez reszty zżarci przez błahostki.
Życie może być cudowne. I tych jego cudowności było mi zawsze za mało.
– Zabiję cię – powiedział. – Mam skłonności samobójcze – odparłem. – Wal śmiało.
Ojciec ostrzegał mnie, że wyrosnę na nieudacznika. Sam był nieudacznikiem. Złe geny.
Samobójstwo wydawało się takim dobrym pomysłem. Sam nawet próbowałem kilka razy; nie udało mi się, ale byłem blisko, przyłożyłem się parę razy. Teraz mam prawie 72 lata.
Gdybym tylko umiał przestrzelić sobie łeb z czterdziestkipiątki.
„Dadzą nam dupy” – myśleliśmy, patrząc na dziewczyny. Ale większość z nas tylko się onanizowała. Onanizm. Pamiętam to odkrycie. Kiedyś rano Eddie zaskrobał w moje okno. – Co jest? – spytałem. Podniósł probówkę, na której dnie widać było jakiś biały płyn. – Co to takiego? – Spuściłem się – odparł Eddie. – Spuściłem się do probówki. – Taaa? – No. Wystarczy, że naplujesz sobie na rękę i potrzesz chuja. Mówię ci, jaka frajda, i zaraz z czubka pryska to białe. To się nazywa lagier. – Taaa? – No. Eddie poszedł sobie. Po namyśle postanowiłem spróbować. Chuj zaraz mi stanął i było naprawdę ekstra, coraz lepiej. Branzlowałem się bez opamiętania i czułem się jak nigdy w życiu. W końcu z czubka chuja prysnął ten biały sok. Odtąd co pewien czas waliłem konia. Jeszcze lepiej wychodziło, kiedy sobie wyobrażałem, że robię to z dziewczyną.









