Portret: Adam Mickiewicz

Zdjęcie autora

Chat GPT based on culture.pl Gallica, Public domain, via Wikimedia Commons

Domena publiczna

Niniejsze dzieło znajduje się w domenie publicznej w kraju pochodzenia oraz w innych krajach i obszarach, w których okres ochrony praw autorskich wynosi życie autora plus 100 lat lub mniej.

PortretOryginałPortret
Oryginał: culture.pl Gallica, Public domain, via Wikimedia Commons

Adam Mickiewicz

Cytaty

  1. Urodzony w niewoli, okuty w powiciu,

    Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.

  2. O Matko Polsko! Ty tak świeżo w grobie

    Złożona – nie ma sił mówić o tobie!

  3. Żadne żaby nie grają tak pięknie jak polskie.

  4. Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju.

  5. Polskę oniemić, jest to Polskę zniemczyć.

  6. O czemże dumać na paryskim bruku,

    Przynosząc z miasta uszy pełne stuku.

  7. Wpadam do Soplicowa, jak w centrum polszczyzny;

    Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny!

  8. Niechaj Moskal w las idzie pytać się dębiny,

    Kto jej dał patent rosnąć nad wszystkie krzewiny.

  9. Niech słowo „kocham” jeszcze raz z ust twych usłyszę,

    Niech je w sercu wyryję, i w myśli zapiszę,

    Przebaczę łacniej, chociaż przestaniesz mnie kochać,

    Pomnąc, jakeś mnie kochał! I zaczęła szlochać.

  10. I słońce usta sennych promykiem poranka

    Drażni jak dziewczę kłosem budzące kochanka.

  11. Lachy braty!

    Oj, biada mnie, żem nie miał choć jednej armaty!

    Dobrze mówił Suworow: Pomnij, Ryków kamrat,

    Żebyś nigdy na Lachów nie chodził bez armat!

  12. [Lasy] litewskie, tak poważne i tak pełne krasy!

    Czeremchy, oplatane dzikich chmielów wieńcem,

    Jarzębiny ze świeżym, pasterskim rumieńcem,

    Leszczyna, jak menada, z zielonemi berły,

    Ubranemi jak w grona, w orzechowe perły;

    A niżej, dziatwa leśna: głóg w objęciu kalin,

    Ożyna, czarne usta tuląca do malin.

    Drzewa i krzewy liśćmi wzięły się za ręce,

    Jak do tańca stające panny i młodzieńce;

    Wkoło pary małżonków. Stoi pośród grona

    Para, nad całą leśną gromadą wzniesiona

    Wysmukłością kibici i barwy powabem:

    Brzoza, biała kochanka, z małżonkiem swym grabem.

    A dalej, jakby starce na dzieci i wnuki

    Patrzą, siedząc w milczeniu, tu sędziwe buki,

    Tam matrony topole, i mchami brodaty

    Dąb, włożywszy pięć wieków na swój kark garbaty,

    Wspiera się, jak na grobów połamanych słupach,

    Na dębów, przodków swoich, skamieniałych trupach.