Wojciech Cejrowski

Cytaty

  1. Przyszło mi właśnie do głowy, że gdybym poetą był, to bym był powyższemu zdaniu nadał inny układ. (…):

    Nigdzie się człowiek tyle nie dowie

    o lokalnym obyczaju, języku i slangu,

    o aktualnych wydarzeniach,

    o cenach,

    o tym co właśnie minęło albo ma nadejść,

    ba, nawet o samym sobie

    nigdzie się człowiek tyle nie dowie

    co przy porannej kawie.

  2. „Wyborczej” nie dotykam, bo się brzydzę.

  3. Kiedyś pojechałem na tydzień do Paryża tylko po to, by zwiedzić Luwr. Tydzień mi w zupełności wystarczył, ale nikt ze znajomych nie potrafił zrozumieć jak to możliwe, że po tygodniowym pobycie w Paryżu nie widziałem wieży Eiffla. Wieża duża – zdołam jeszcze dojrzeć jako emeryt, nawet bez szkieł.

  4. Swoją knajpę nazwał „Pensamiento” (co po hiszpańsku znaczy „Bratek”). Nomen omen, część litery „N” się odłamała i szyld oznajmił wszem i wobec: „Peisamiento” (co pozwolę sobie spolszczyć na „Starszy bratek w wierze”).

  5. Dziwnie nielatynoskie zachowanie Francisco znalazło logiczne wytłumaczenie, kiedy moi bracia marynarze się spili jak bąki i zaczęli na niego wołać: „Goldblum”. Kiedy wreszcie nachlał się i sam Goldblum, zaczął z kolei do mnie wołać: „bracie Polaku”. Był z Kielc, a Francisco z niego taki, jak z Antoniego Halika „Antonio”.

  6. Szacunek do Polski rośnie z dala od naszych ambasad.

  7. (Ktoś z widowni): Panie WC ja stąd wychodzę, bo Pan jesteś nakręcony, a każdy i tak wie, że za komuny było lepiej.

    WC: Niektórym; Proszę Pana było dużo gorzej. Taki towarzysz Oleksy na przykład, kiedy za komuny był sekretarzem partii w Białej Podlaskiej, to był chudy i dopiero teraz upasł się, że ledwo na oczy widzi. Jemu za komuny było gorzej niż dzisiaj.

  8. Wyspany macho poświęca energię na hazard, alkohol i śmiech. Pracę traktuje jak zło konieczne, które trzeba jak najszybciej odwalić.

  9. Kpię z idiotyzmów, a nie z kobiet.

  10. Owady, gryzonie, ślimaki, małpi mózg… Indianie jedzą wszystko co się rusza. Ważne, żeby w ogóle było.

  11. Bo świat robi się cały na jedno kopyto – ludzie upodabniają się w wyglądach, poglądach, osądach, w tym, co jedzą i jak jedzą, w tym, czym pachną, jak nazywają kawę z mlekiem (teraz to musi być latte)… Okropnie nudna tendencja. Fuj! (…) Dziwacy powodują, że nagle pojawia się ktoś lub coś, co jest inne – nie-na-jedno-kopyto – i nagle chce się żyć.

  12. Zachowałem sobie ten gwóźdź. Kiedy przyjeżdżam do Europy, zanurzam dłoń w kieszeni i kłuję się nim w palec – żeby stale pamiętać: jesteś wolny, masz być wolny, masz obowiązek być wolny, zostałeś stworzony do wolności, nie ograniczaj swojego myślenia, horyzontów, poglądów, nie daj się stłamsić, uporządkować, znormalizować, zunifikować. Nie jesteś elementem statystyki – jesteś podmiotem. Nie daj się przestawiać ani ustawiać żadnej władzy, a gdyby… gdyby przyszli pod twój dom, masz pełne prawo gwoździem ich potraktować! Dźgam się nim i Wam, moi drodzy, zalecam to samo – noście gwoździe w kieszeniach. Tak dla przypomnienia właściwego porządku rzeczy. Taki gwóźdź bardzo prostuje myślenie. Jest jak strzałka kompasu.