Cytaty
XX: (…) Ja lubię mieć. Jak trzymam, to mam. A jak puszczę, to wypuszczę. Nie tak jest?
AA: Bardzo słusznie.
XX: Jak zrobię, to zarobię. A jak zarobię, to się dorobię. Tak jest, czy nie?
AA: Logiczne.
XX: Tylko czasami sobie myślę, na co mi to wszystko.
Marzyłem niejasno o zgładzeniu siebie, aby unicestwić jedno przynajmniej z tych przesadnych istnień. Ale nawet moja śmierć byłaby zbyteczna. Mój zbyteczny trup, moja krew na tych kamieniach, pomiędzy tymi roślinami, w głębi tego uśmiechniętego parku. A wyżarta skóra byłaby zbyteczna w tej ziemi, która by ją przyjęła, a moje kości wreszcie oczyszczone, odarte z powłoki, czyste i schludne jak zęby, byłyby też zbyteczne: byłem zbyteczny na całą wieczność.
Ja nie mam kłopotów, mam pieniądze jak rentier, nie mam szefa, żony ani dzieci; istnieję, to wszystko. A ten kłopot istnienia jest tak nieokreślony, tak metafizyczny, że się go wstydzę.
Wszyscy jesteśmy tutaj, aby jeść i pić dla zachowania naszego drogocennego istnienia, a nie ma nic, nic, żadnej racji istnienia.
„Skończyłam się...” – powtarza ciężko. I co mogę jej odpowiedzieć? Czy znam racje życia? Nie jestem zrozpaczony jak ona, ponieważ nie oczekiwałem zbyt wiele. Jestem raczej... zdumiony wobec tego życia, które mi zostało dane – dane na nic.
Bóg potrafiłby wybawić mnie z kłopotu – byłbym arcydziełem podpisanym; zapewniony, że gram swoją partię w koncercie powszechnym, czekałbym cierpliwie aż objawi mi swoje zamysły i moją nieodzowność.
Najważniejszym posłannictwem człowieka na Ziemi jest nasycenie wszystkiego pierwiastkiem duchowym.
Nie rozumiem, dlaczego musimy robić różne rzeczy na tym świecie, dlaczego musimy mieć przyjaciół i aspiracje, nadzieje i marzenia. Czy nie byłoby lepiej wycofać się w odległy zakątek świata, gdzie nie będzie już słychać całego jego hałasu i komplikacji? Moglibyśmy wtedy wyrzec się kultury i ambicji; stracilibyśmy wszystko i nic nie zyskalibyśmy; bo cóż można zyskać na tym świecie?
Choć życie jest dla mnie męką, nie mogę się go wyrzec, gdyż nie wierzę w absolutne wartości ponadżyciowe, w których imię mógłbym się poświęcić. Jeśli mam być szczery, to nie wiem, dlaczego żyję i dlaczego nie kładę życiu kresu. Klucz tkwi prawdopodobnie w zjawisku irracjonalności życia, podtrzymującego życie bez powodu.
Nadal oddycham i jem, ale utraciłem wszystko, co dodałem do funkcji biologicznych. Taki stan to tylko przybliżona śmierć.
Żyję, bo góry się nie śmieją, a robaki nie śpiewają.
Teraz czas, świat młodzieńca zapałem przemierzyć, I rozwiązać pytanie: żyć? alboli nie żyć?










