Ewa Klajman-Gomolińska
Cytaty
Nim podejdzie od tyłu
I strzeli nam celnie w ostatni oddech
Ta podła Podstępna i nieuchwytna od wieków
Samotność ludzka
Wiersz jest niebezpieczny
To taka cicha
Cyganka (…)
To taka podstępna gra
Zaczyna się plastikowymi klockami
A kończy rosyjską ruletką.
Człowiek różni się od innych zwierząt tym, że otrzymał dar mowy. Żeby dar mowy został właściwie przyjęty przez człowieka, musi umieć myśleć i słuchać, inaczej dar mowy nie zadziała; łańcuszek nie będzie kompletny. Mówić umie dominująca większość, myśleć niecała połowa z nich, słuchać prawie nikt. Zwłaszcza, że słuchać trzeba nie tylko wtedy, gdy się chce lub gdy się ma czas; słuchać trzeba zawsze.
Boimy się tego, co jest w nas, dlatego często obce lęki nas dziwią. Jak można bać się pająków – powie bojący się duchów po seansie spirytystycznym. Jak można bać się powrotu męża do domu – powie szczęśliwa mężatka drżąca przed ósmym egzaminem na prawo jazdy. Są lęki realne, irracjonalne, patologiczne, lęki w nas samych i lęki czyjeś i jeszcze coś potwornego: lęk przed lękiem.
Tak jak tornado przechodzi gwałtownie i niszczy nieodwracalnie kawałek ziemskiej kuli, większy lub mniejszy, tak każdy człowiek ma potencjalne możliwości redukcyjne i destrukcyjne w stosunku do drugiego człowieka. To niewiele, bo człowiek jest niczym wobec świata i życia, ale to ogromnie dużo, bo człowiek jest wszystkim wobec nicości.
Po świecie od wieków chadzali Jankowie Muzykanci i niezależnie od czasów, byli tacy z ogromnym talentem, o których nawet nic nie wiemy. Bo tak jest skonstruowany ten ziemski dom, że trzeba się znaleźć w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, że bogatym żyje się lepiej, raźniej w wielkiej rodzinie lub grupie przyjaciół, a najwygodniej tym, którzy w każdej chwili są w stanie dla – czegoś tam – zrobić wszystko.
Infantylizm jest stanem umysłu
Banał przedmiotem zainteresowań
Które wzrosły za czasów pudelkowych
Tworzenie kiczu wymaga odwagi
Bo to decyzje na śmierć publiczną.
Ruch jako fundament życia, którego napięciem jest dwubiegunowość biedy i bogactwa. Bieda może być stanem umysłu, wyrażeniem dezaprobaty dla biegu w sztafecie po pieniądz, przekazana genetycznie, odziedziczona wbrew woli i na tyle silna, że spadkobiercy bezwarunkowo ją przyjmują, bieda duchowa – porażająca dominanta w każdej warstwie społecznej i bieda materialna w konsekwencji implikująca całe zło tego świata.
Jak w takim eutanazyjnym świecie odnajduje się literatura? Literatura, przy której trzeba myśleć, a skomputeryzowanie codzienności niestety wypiera myślenie, zaś łatwość i dostępność klawiatury oraz drukarki powoduje, że jak do niedawna każdy czuł się lekarzem (wystarczy znaleźć się w jakiejkolwiek przychodni, by ze zdumieniem stwierdzić, że w kolejce do lekarza czekają nie pacjenci a grupa ekspertów), teraz czuje się i pisarzem. Indolencja twórcza boleśnie odsłania brak oczytania, ale przy tak nadwyrężonym kręgosłupie moralnym niespecjalnie jest to przyjmowane czy też brane pod uwagę. Pragnienie ujrzenia swego nazwiska na okładce książki staje się przez twórców, zbiorowej narodowej makulatury, pragnieniem ponad.
Dostajemy to, co dajemy. Każdy nasz uczynek ma bezpośredni zwrot do nadawcy, ale nie bezpośrednią drogą. Może stąd rozczarowania, że podziękowania są słabe albo żadne. Po uderzeniu w stół, odzywają się nożyce a nie stół.
Ja nie będę się powtarzać, co sądzę na temat czytelnictwa w Polsce, ale istotnie tak jest, że taśmowe wydawanie książek wiąże się z ich nieczytaniem.
Nie mniej jednak empiria człowieka nieuchronnie prowadzi do jednego wniosku, że constans jest tylko zmienność, więc każde dzisiaj jest odbiciem jakiegoś wczoraj i prognozuje w jakimś stopniu jutro na zasadzie przewidywalności nieprzewidywalności i niemożliwości istnień skostniałych a jedynie symilarnych (…)










