Carlo Gnocchi

Cytaty

  1. Mogę powiedzieć, że w tych tragicznych dniach wreszcie zobaczyłem człowieka. Człowieka nagiego, bez hamulców, zupełnie odartego z jakiejkolwiek konwencji, całkowicie we władaniu najprymitywniejszych instynktów, które, do tej pory skryte w najdalszych zakamarkach psychiki, w przerażający sposób wypłynęły na powierzchnię z powodu okrucieństwa wydarzeń nie do udźwignięcia.

    s. 28

  2. Trzeba mieć wybitnie wysoką religijną świadomość dostojnej przewagi macierzyństwa nad każdym innym ludzkim powołaniem, aby mieć niespotykaną, prostą i piękną odwagę przesłania swojego błogosławieństwa księdzu.

    s. 65

  3. Śpiewne i zbolałe głosy dzieci na opustoszałych polskich drogach, wołające o kawałek chleba (…) Ileż to razy powracały w mojej duszy, jak echo dalekiego płaczu i nie dający spokoju wyrzut sumienia! Maluchy te, to była sama skóra i kości, wychudzone i wyciągnięte rączki, nóżki jak patyczki, trzęsące się z zimna w zbyt szerokich spodenkach… Nagle zbiegały się zewsząd, kiedy pojawiały się pociągi z włoskimi żołnierzami (…) walczyły o kawałki chleba rzucane im z okien pociągu… i na własne oczy widziałem, jak niemiecki wartownik wystrzelił serię z karabinu w sam środek tej hałaśliwej, obdartej gromadki!

    s. 122

  4. W dziecku odradzała się wiara w życie zburzone przez wojnę.

    s. 124

  5. Sądzę, że dochowanie wierności wierze przez naród włoski, wyjątkowe w historii religijnej dużych narodów, zawdzięcza się w dużej mierze ludności alpejskiej, która na przestrzeni wieków stawiała masowy opór wobec ataków i przenikania pochodzących zza granicy błędów.

    s. 78

  6. Przecież ten biedny maluch – kochany marzyciel – nie miał pojęcia o ambicjach, nas dorosłych, o naszych głupich snach o potędze, o interesach i sprawach politycznych, które sprawiają, że stajemy jedni przeciw drugim z taką zajadłością. A jednak z tego powodu cierpiał i umarł…

    Dlaczego nie przestajemy wyrywać sobie, walczyć zaciekle o parę skrawków tej podłej ziemi? Może gdybyśmy tylko my za to płacili, ale przecież za winy nas wszystkich, płacą te niewinne istoty…

    s. 129

  7. Wojna staje się zarazem potępieniem, karą i odkupieniem win, z których wyrosła. Potępieniem, ponieważ ujawnia całą jej tragiczną absurdalność; oczyszczeniem dzięki ofierze ludzi i rzeczy; odkupieniem, jako że może dać ludziom dobrej woli godniejsze życie w przyszłości.

    W tym tajemniczym związku między człowiekiem a prawem moralnym, między Bogiem a ludzkością, między tym, co tymczasowe a tym, co wieczne, ten kto cierpi z powodu wojny, składa ofiarę za wszystkich, jedna człowieka z Bogiem przywracając pokój i porządek dla swych braci. Żołnierz, będąc taką osobą, jest odkupicielem na ludzką miarę – używam słowa odkupiciel mając na myśli Chrystusa – ponieważ prawo, na mocy którego cierpi i umiera jest takie samo jak to, na mocy którego Chrystus niósł krzyż i na nim zawisł: dla ludzi i ich zbawienia.

    s. 95

  8. Człowiek wykształcony, ze swoją skłonnością do odgrywania pewnej roli wpisanej weń przez nowoczesne życie i edukację, lubuje się w rozpamiętywaniu łez przed oczyma swej duszy, aby rozkoszować się ich cierpkim smakiem, przelewając je – jedna po drugiej – przed nieuważnymi oczami bliźniego, jak na przedstawieniu.

    s. 92

  9. Rosja, tak czy owak, jest od zawsze ziemią nie przynoszącą szczęścia Włochom.

    s. 29

  10. Krew wylana za Ojczyznę jest jedną z najwyższych i najbardziej dobitnych realizacji ewangelicznej sentencji: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swe oddaje za swoich braci”.

    s. 96

  11. Na twarzach bogaczy i możnych tego świata cierpienie objawia się zawsze jak coś niespodziewanego, jak dysonans i coś niezrozumiałego. Nigdy nie jest w stanie przesłonić maski łatwego życia w okowach konwenansów. W każdym razie ból jest uzewnętrzniany zawsze zbyt głośnym i nienaturalnym wołaniem o współczucie. Powiedziałbym nawet, że ma pewien posmak, choć niezamierzony, teatralnego gestu.

    s. 92

  12. To, co w sposób nieuchronny prowadzi do konfliktu, to pycha i egoizm potężnych państw, zachłanność i zaślepienie bogatych narodów, sztucznie rozpalana nienawiść między narodami i rasami, brak zaufania i brak stabilności w stosunkach międzynarodowych, samowola tych, którzy kierują państwami, hedonizm, który podważa fundamenty życia indywidualnego, co prowadzi do upadku narodów, arogancja, niesprawiedliwość, kłamstwo, zazdrość, oszczerstwo – krótko mówiąc cały smutny łańcuch ludzkich popędów i win.

    To, a nie nic innego, leży u podstaw wojen, nawet jeśli na zewnątrz widać grę racji politycznych, ekonomicznych i zabiegi dyplomatyczne.

    s. 94