Chcemy wiedzieć, dokąd zaszły nasze ukochane maluszki, nasze wróbelki. Czyż nie posyłaliśmy ich na lekcje… — Stephen King
Chcemy wiedzieć, dokąd zaszły nasze ukochane maluszki, nasze wróbelki. Czyż nie posyłaliśmy ich na lekcje fortepianu i nie nauczyliśmy grać w baseball? Czy nie czytaliśmy z nimi książeczek i nie pomagaliśmy kolorować rysunków? Jak śmieli podnieść oczy i zacząć zadawać te brutalne i głupie pytania? Jak śmieli zapragnąć więcej, niż chcemy im dać?
Więcej z tej książki
Ludzie mogą się pogodzić niemal ze wszystkim. To chyba najlepsze, co nas może spotkać. Oczywiście to także najgorsze.
Myślę, że tak właśnie reagujemy, kiedy stajemy twarzą w twarz z prawdziwym, niekłamanym nieznanym – gdy dostrzegamy mgnienie tego miejsca, w którym zatrzymuje się znany nam wszechświat i zaczyna się prawdziwa otchłań.
Jak się mówi o czymś sprzed wielu lat, to się znowu przed tobą otwiera. Otwiera się jak kwiat. To może być dobre albo złe. Chyba.

