Rafał Kosik

Cytaty

  1. [...] jesteśmy z grubsza na wprost ulicy Sennej. [- powiedział Felix]

    -Gdzie? – Net zerknął między liśćmi [drzewa].[...]

    – Tam powinno być przejście. – Felix wskazał palcem przed siebie.

    – To zabrzmiało jak z podręcznika dla początkujących satanistów – przestraszył się Net.

  2. Przychodzi baba do lekarza, a lekarz Jamnik.

  3. Cała jego [Neta] twarz i dłonie były zielone.[...]

    – X-man... – powiedział wolno Felix.[...]

    – To przez te bułgarskie tabletki na spokojny sen...[...]

    – To nie są tabletki na sen, tylko do usuwania glonów z akwarium. Coś w tym stylu, w każdym razie. Tu jest rysunek ryby.

    – Aha – powiedział Net. – Aha... Myślałem, że chodzi o to, że będę zdrów jak ryba.

    – Byłeś u lekarza? U gastrologa na przykład.

    – Bardziej u skinologa.[...]

    – Lekarz od skóry nazywa się dermatolog.

    – Boję się, że ten, do którego pójdę, będzie się nazywał Jamnik.[...]

    – Mógłbyś usiąść w fotelu w kącie – zaproponował [Felix]. – W lampę obok wkręcimy zieloną żarówkę i wszyscy pomyślą, że ten twój kolor to sprawa światła.

    – Lepiej wkręcić czerwoną – zauważyła Nika – to mu się kolor wyrówna.

    – Nie...[...] Wtedy się zrobi czarny...[...]

    – A może zrobimy dla gości konkurs malowania twarzy? – podsunęła Nika.

    – Ta sytuacja was bawi? – Net był już wyraźnie rozeźlony.

    – Po prostu ci zazdrościmy – odparł Felix.

    – Głównie zdolności fotosyntezy – dodała Nika.

  4. Przemijamy. Stare ustępuje miejsca nowemu, w ten sposób świat posuwa się naprzód. Ale pamiętajmy o tych, którzy odchodzą – ta pamięć daje im nieśmiertelność.

  5. – Pan Drzazga ma podejście do wyborców jak ja do owsianki. – Net zgniótł ulotkę i wrzucił do kosza. – Wybory się jeszcze nie zaczęły, a ja już mam dosyć.

  6. – Masz zielone ucho! – zauważyła nagle Aurelia.

    – A... – Net odwrócił się drugim profilem. – Jechałem tu taksówką i... facet puszczał disco polo. Aż mi ucho zzieleniało...

  7. Poniedziałkowa lekcja geografii zaczęła się tym samym rytuałem, co poprzednio.[...]Net odmówił odpowiedzi, a Konstancja wpisała mu pałę.[...]

    – Nie martw się, stary – pocieszył go Felix[...]. – W dzienniku jest nie więcej niż dwadzieścia komórek w rządku tabeli. To się niedługo skończy.

  8. Net przyjrzał się obudowie robota. Jego wzrok padł na napis z boku: „Konpopoz”.

    – Skąd właściwie takie imię? – zapytał.

    – Konpopoz to imię antycznego greckiego bohatera. – odparł robot.

    – Bohaterskiego, antycznego czyściciela stajni chyba – rzucił Net, gdy wyszli z windy.

    – Jeżeli chodzi o stajnię Augiasza – przytaknął Felix – to nie byłoby tak źle. Obawiam się, że to po prostu skrót od KONserwatora POwierzchni POZiomych.

    Robot patrzył na niego chwilę, aż włączył mu się wentylator.

    – O Boże... – szepnął Konpopoz, spuszczając wzrok. – O mój Boże...

    Odwrócił się i szurając szczotkami, powoli odjechał.

    – Ups... – syknął Felix.

    – Chyba sprawiłeś mu przykrość – zauważyła Nika.

    – Sprawiłeś przykrość odkurzaczowi – pokiwał głową Net. – To się może przyśnić.

  9. – [...] jestem już przekonany, że nie tylko drzwi, ale i całe wnętrze stale się zmienia – powiedział Felix. – Elementy pojawiają się i znikają, kiedy na nie nie patrzymy.

    – Znikają też gimnazjalistki – dodał ponuro Net. – A zaraz mogą zniknąć i gimnazjaliści...

    – I program sztucznej inteligencji [- powiedział Manfred].

    – Ty masz przynajmniej parę kopii...

  10. Jeśli każdy będzie myślał, że problemem zajmie się ktoś inny, to nie zajmie się nim nikt.

  11. – Gdzie teraz jest [Clevleen]? [- zapytała Nika.]

    – Nie ma jej w jednym, konkretnym miejscu [- rzekł Zegarmistrz].

    – Poćwiartował ją pan? – zapytał śmiertelnie poważnie Net.

  12. – Zaraz będzie zupa grzybowa i karp po żydowsku.

    – I ryba faszerowana – dodała pani Bielecka.

    – Pychotka – zachwalał Net. – Macki lizać, po prostu. Ryba zmiksowana bez akwarium plus rodzyny, żelatynka i słodka marchewunia. Sushi kuca przy tym i popełnia seppuku pałeczkami.