Cała jego [Neta] twarz i dłonie były zielone.[...] – X-man... – powiedział wolno Felix.[...] – To przez te… — Rafał Kosik
Cała jego [Neta] twarz i dłonie były zielone.[...]
– X-man... – powiedział wolno Felix.[...]
– To przez te bułgarskie tabletki na spokojny sen...[...]
– To nie są tabletki na sen, tylko do usuwania glonów z akwarium. Coś w tym stylu, w każdym razie. Tu jest rysunek ryby.
– Aha – powiedział Net. – Aha... Myślałem, że chodzi o to, że będę zdrów jak ryba.
– Byłeś u lekarza? U gastrologa na przykład.
– Bardziej u skinologa.[...]
– Lekarz od skóry nazywa się dermatolog.
– Boję się, że ten, do którego pójdę, będzie się nazywał Jamnik.[...]
– Mógłbyś usiąść w fotelu w kącie – zaproponował [Felix]. – W lampę obok wkręcimy zieloną żarówkę i wszyscy pomyślą, że ten twój kolor to sprawa światła.
– Lepiej wkręcić czerwoną – zauważyła Nika – to mu się kolor wyrówna.
– Nie...[...] Wtedy się zrobi czarny...[...]
– A może zrobimy dla gości konkurs malowania twarzy? – podsunęła Nika.
– Ta sytuacja was bawi? – Net był już wyraźnie rozeźlony.
– Po prostu ci zazdrościmy – odparł Felix.
– Głównie zdolności fotosyntezy – dodała Nika.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Bo on mi nie mówi za każdym razem, że zjadłam robaczywy majonez, że myłam głowę w pralce...
– Albo że zupa była za słona?
– Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[...] – Nie możemy tam zostawić... Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?
– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[...]
– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.
– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.
– Na przeszczepy?
– Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.
– To nie jest tak, jak... – Net zamknął nogą drzwi łazienki.
– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa mnie ma.[...]
– Soczek możesz mi podać.
– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.

