[...] jesteśmy z grubsza na wprost ulicy Sennej. [- powiedział Felix] -Gdzie? – Net zerknął między liśćmi… — Rafał Kosik
[...] jesteśmy z grubsza na wprost ulicy Sennej. [- powiedział Felix]
-Gdzie? – Net zerknął między liśćmi [drzewa].[...]
– Tam powinno być przejście. – Felix wskazał palcem przed siebie.
– To zabrzmiało jak z podręcznika dla początkujących satanistów – przestraszył się Net.
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
– Bo on mi nie mówi za każdym razem, że zjadłam robaczywy majonez, że myłam głowę w pralce...
– Albo że zupa była za słona?
– Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[...] – Nie możemy tam zostawić... Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?
– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[...]
– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.
– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.
– Na przeszczepy?
– Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.
– To nie jest tak, jak... – Net zamknął nogą drzwi łazienki.
– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa mnie ma.[...]
– Soczek możesz mi podać.
– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.

