Rafał Kosik
Cytaty
– Mój mąż potrafi wszystko naprawić, prawda Henry?
– O tak, kochanie.
– Ostatnio naprawił młynek do kawy.
– Naprawdę?
– Oh, Henry, nie bądź taki skromny. No powiedz panu. Prawda, że naprawiłeś młynek do kawy?
– O tak, kochanie, naprawiłem.
– Widzi pan? Naprawił.
– A czy będzie pan potrafił naprawić... to!
– O Boże! Nie, to niemożliwe!
– O Boże! To straszne!
– Przerażające!
– Mówił pan, że wszystko potrafi naprawić... Henry.
– Ale nie martwą kobietę, człowieku! Co jej się stało?!
– Osikowy kołek tkwiący w jej sercu niczego panu nie sugeruje?
– Niech mi pan nie mówi, że ona jest... że była...
– Tak, Henry. Ona jest, była wampirem. Wampirzycą.
– O Boże! Henry, tak się boję...
– W tym domu nie ma pani się czego obawiać. Jest pani moim gościem.
– Nie bój się, kochanie. Jestem przy tobie.
– Czy naprawi ją pan, Henry?
– No, sam nie wiem. Nie próbowałem nigdy naprawiać martwej wampirzycy. To trochę trudniejsze niż naprawa młynka do kawy.
– Znów mamy siedzieć na drzewie? – zapytał Net.[...] – Nie możemy tam zostawić... Ja wiem? Jakichś przyrządów, mierników czy czegoś?
– Przecież mieszkamy w Polsce. Ukradną po pięciu minutach.[...]
– Oby nas nie ukradli – mruknął Net.
– Na co komu trójka gimnazjalistów? – uśmiechnęła się Nika.
– Na przeszczepy?
– Trudno – Felix machnął ręką. – Widziałem go.
– Ponurego Żniwiarza? – zapytał Net.
– W warunkach celowo generowanych złudzeń optycznych nigdy nie ma całkowitej pewności, co się zobaczyło. Ale prawie na pewno to był on.
– Celowo generowanych... – powtórzył Net. – Masz na myśli tę kulę, odblaski i stroboskopy?
– Tak.
– A jak mówisz na latarkę? Ręczny miotacz fotonów?
– A może być na przykład legenda o królu Popielu i chomikach? – zapytała Klaudia.
– To były szczury, nie chomiki, kretynko – odpaliła Viola, szczupła blondynka z drugiej „b”. Popatrzyła na Klaudię z wyższością.
– Myszy, dla ścisłości – wyjaśnił Wiktor, ale nikt go nie usłyszał, bo obie klasy zaczęły się przerzucać argumentami.
– Chodziło o brak kota! Facet miał alergię na futro kota.
– Nie mógł pułapkować gryzoni mechanicznie? Przynęta, sprężyna...
– To było przed pierwszą wojną światową, kretynie. Pułapek na chomiki jeszcze nie wynaleziono.
– Chomiki są roślinożerne. To na pewno było coś innego.
– Inny gatunek chomika. Mięsożerny.
– Nie ma mięsożernych chomików!
– Są, tylko nikt ich nie chce hodować, odkąd zjadły Popiela.
– A po co on je hodował?
– Na futra! Przecież miał uczulenie na kocie, a w jakimś musiał chodzić. Sztuczne były wtedy bardzo drogie.
– Widziałeś kiedyś chomika? Na jeden nausznik by go nie starczyło.
– Zszywał je pewnie po kilka.
– Taaa... A z zębów robił groty do strzał.
– Mamże ci ja lustro plastikowe pójdę i trzasnę nim bydlę po głowie!
– Niezłe... Sam to wymyśliłeś?
– Cicho! Siedzisz w piwnicy i się boisz.
– Imprezka już się rozkręciła, jak widzę – skwitowała Aurelia.
– To nie jest tak, jak... – Net zamknął nogą drzwi łazienki.
– To właśnie jest tak, jak – poprawiła szybko Nika. – Czego się napijesz? Niestety piwa mnie ma.[...]
– Soczek możesz mi podać.
– Stoi na stole w salonie. Nakrętkę odkręca się w lewo.
[...] [Felix] sięgnął po prezent. Był nim mały, srebrny, plastikowy piesek z przegubowymi łapkami.[...]
– Tu jest [...] napisane – Nika wzięła w dłonie pudełko – że to zabawka dla dzieci powyżej trzech lat. Co za szczęście, że Felix jest starszy! Może nie połknie żadnej małej części.
Nie trafiłaś w drzwi wagonu metra?
Wyglądasz jak własne odbicie w witrynie sklepu mięsnego.
Czy jestem ostatnią paczką chipsów w sklepiku?
– Dosyć długo już idziemy – zauważył Felix. – Czy to aby na pewno jest skrót?
– To jest niezły skrót – powtórzył mechanicznie miś, wskazując kryptę.[...]
– Grobowiec pod świątynią czcicieli Misia Uszatka? – próbował zażartować Net.
– Wpadnijmy do tego fast fooda – poradził Net.[...]
[Felix, Net i Nika] weszli do środka i zbliżyli się do wolnej kasy.
– Trzy razy mielone świńskie racice – czarująco uśmiechnął się Net – z emulgatorami, w papce z benzoesanu sodu i glutaminianu potasu polanego utwardzonymi tłuszczami z dodatkiem wypełniacza, spulchniacza i aromatu ponoć identycznego z naturalnym.[...]
– Nie... mamy czegoś takiego...
– Macie, macie.[...]Nazywacie to cheeseburgerem.[...]
– No nie! – Net zajrzał do wnętrza pudełka z cheeseburgerem. – Bułka przykleiła się do tektury.
– Zjedz z pudełkiem – poradził Felix. – To niewiele zmieni.




