Chociaż to duże miasto, Żydzi Białegostoku posługiwali się wyłącznie językiem jidysz. Obca im była… — Mordechaj Canin
Chociaż to duże miasto, Żydzi Białegostoku posługiwali się wyłącznie językiem jidysz. Obca im była snobistyczna asymilacja i każda inna. Dla tutejszych Żydów nie istniała kwestia języka. To jidysz był językiem żydowskich tkaczy i żydowskiej inteligencji. Językiem ulicy i salonu, kawiarni i szkoły. Białostocki Żyd nie mógł się nadziwić, słysząc, że w innych dużych miastach w Polsce w pewnych żydowskich kręgach rozmawia się po polsku, a żydowski jest rzeczą wstydliwą. W Białymstoku nawet słońce świeciło po żydowsku…
s. 250Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Do Tarnowa dotarłem po odwiedzeniu miasteczek w okolicach Łomży i Białegostoku. Widziałem już samo dno piekła: doły Treblinki. Stałem więc przy pomniku poświęconym dwudziestu pięciu tysiącom tarnowskich świętych męczenników i już nic nie czułem.
Blejwajs, tarnowski działacz społeczny, który przeżył zagładę swojej gminy od początku do końca, stał obok mnie i nie rozumiał, dlaczego nie jestem poruszony tym, co mi opowiada. I jak tu wytłumaczyć komuś, że do kubka nie można nalać więcej niż do pełna? Więcej się nie zmieści.
s. 420
Po ciężkich stratach można przez długie lata żyć ułudą, wierzyć, że rzeczywistość jest fikcją, a to, co się utraciło, żyje.
s. 318
Chcę zwrócić uwagę na charakterystyczny rys: Polacy nie lubią, kiedy o zagładzie Żydów i prześladowaniu Polaków mówi się jednym tchem. Czują się ofiarami prześladowań politycznych, Żydów zaś – ich zdaniem – Niemcy mordowali zwyczajnie, tak jak się tępi myszy. Były przypadki – opowiem o nich później – że Polacy nie pozwalali przyjmować Żydów kacetników do stowarzyszeń byłych więźniów obozów koncentracyjnych. Uzasadniano to właśnie tym, że Polaków prześladowano z powodów politycznych, podczas gdy Żydów niszczono biologicznie, jako niższą rasę.
s. 244

