Portret: Monika Szwaja

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21), CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

CC BY 3.0

Creative Commons Attribution 3.0 Unported

PortretOryginałPortret
Oryginał: Radosław Drożdżewski (Zwiadowca21), CC BY 3.0, via Wikimedia Commons

Monika Szwaja

Cytaty

  1. Marcelina wybiła się z familii dość szybko, nie wiadomo po kim odziedziczywszy dużą inteligencję. Złośliwi plotkarze wsiowi twierdzili, że jako najmłodsza pozbierała wszystkie szare komórki niewykorzystane przez rodzeństwo. Istniała też prostsza hipoteza – że to IQ po księdzu wikarym, który jakoś tak niedługo po przyjściu na świat dziewczynki został przeniesiony do innej parafii.

  2. (…) powtarzanie klasy to pryszcz. W ogóle się tym nie przejmuj. Jeżeli panienka nie żre prochów, nie ma anoreksji ani bulimii, nie kradnie dla przeżycia emocji i nie znęca się nad młodszymi dzieciakami, to naprawdę masz dobre dziecko.

  3. (…) jak się człowiek poddaje, to chorobie łatwiej go dopaść. A jak zrezygnuje, to jakby się zgadzał na własną śmierć.

  4. A co to za przyjaciółki, którym nie można powiedzieć o kłopotach i które nie pomogą w potrzebie!

  5. – Nikt was nie chciał? Naprawdę? To może chociaż załóżcie jakąś wspólnotę, komunkę malutką, będzie wam raźniej… Stowarzyszenie wyższej konieczności. Wyższej użyteczności, chciałem powiedzieć. Będziecie się mogły starać o dotacje. Jak nas już wezmą do Unii, to nawet unijne. Masa szmalu.

    – Jakie stowarzyszenie? – Cztery kobiety pękały ze śmiechu, widząc autentyczne zaangażowanie życzliwego kolegi.

    Jasio – nomen omen Narębski – zastanowił się dwie sekundy.

    – Klub dziewic – rzekł. Po czym, spojrzawszy na nie krytycznym wzrokiem, poprawił: – Klub używanych dziewic. No, powiedzmy, mało używanych dziewic.

    Michalina, czołowa klasowa chichotka, popłakała się z radości.

    – Jasieńku kochany, z czego wnosisz, że mało używane?…

    – Nie mogę ci tego powiedzieć – oświadczył godnie (…).

  6. Kiedyś dawno temu ktoś opowiedział Marii historyjkę: za górami, za lasami, za morzami i rzekami był sobie kraj, a w tym kraju stał złoty pałac. Mieszkała w nim piękna królewna. Któregoś dnia królewna wyszła na balkon w swoim pokoju, ogarnęła wzrokiem bezbrzeżne dale i powiedziała: „Cholera jasna, jak ja mam wszędzie daleko!”.

    W dziesiątej godzinie jazdy Maria była skłonna przypuszczać, że królewna miała ten pałac w Szczecinie.

  7. Poczucie romantyzmu Grzegorza dawało mu w tej chwili taki oto wybór: albo natychmiast ją pocałuje, albo rzuci się do tej wody i utopi.

  8. Nadnaturalnej wielkości kocisko złaziło właśnie niespiesznie z parapetu okiennego, zgrabnie lawirując między doniczką z kwitnącym storczykiem a pojemnikiem pełnym bazylii, rozmarynu, tymianku i lebiodki, znanej u nas powszechnie jako oregano. Jak na pospolitego dachowca, kot był rzeczywiście ogromny, łeb miał jak mała główka kapusty i potężne łapska. W jego chytrze zmrużonych oczkach czaił się uśmiech, znany doskonale wszystkim czytelnikom Alicji w krainie czarów.

    Rambo, cały w lansadach, podszedł do swojej pani i psią metodą wspiął się przednimi łapami po jej spódnicy. Gdzieś z głębi pręgowanego szarego futerka wydobywał się niski pomruk.

    – Na rączki – domagał się pomruk wyraźnie. – Na rączki!

    Agnieszka z niejakim trudem podniosła ośmiokilogramowego kota, a ten natychmiast zaczął się do niej przytulać, mrucząc zgoła euforycznie.

  9. (…) im słabsza szkoła, tym lepsze świadectwa produkuje.

  10. – To była moja mamusia – powiedziała Michalina.

    – Domyśliłem się. Ciężki przypadek, droga Misiu

    – Przypadek czego? Jakiejś nerwicy?

    – Wiesz, praktycznie nie używamy już pojęcia „nerwica”. A zresztą miałem na myśli coś zupełnie innego. Kliniczny przypadek ciężkiego egoizmu.

  11. Są silni ludzie i słabi ludzie, tak samo jak dobrzy i mniej dobrzy, a czy to kobiety, czy mężczyźni, to chyba nie ma specjalnie znaczenia.

  12. – I wy tak po prostu biliście człowieka za inny kolor skóry? (…)

    – Ale nie za kolor skóry. Kolor skóry to on sobie może mieć, jaki chce, tylko niech go ma u siebie. Kto mu, kurdę, kazał razem z tym kolorem przyjeżdżać do nas, do naszego kraju? Niechby sobie siedział w Afryce albo w Azji, albo w innym Murzynowie. Jamajczyki, kurdę, Portoryki, badziewie jedno. Skoro ono jest tutaj, gdzie nie jest jego miejsce, to zasłużyło sobie, żeby mu przyłożyć. Polska dla Polaków, nie?

    Maria była coraz bardziej wstrząśnięta. Takiego oblicza Kordiana Pultoka jeszcze nie znała. A to, że je właśnie ogląda, jest zapewne karą za nadmierne parcie do wiedzy. Co ją obchodziły głupie tatuaże? (…)

    – A jeśli na przykład ten czarny albo żółty ma żonę Polkę i przyjechał tu, żeby być razem z nią? Jeśli mają dzieci?

    – To znaczy, że ta żona nie jest Polka, tylko zwykła kurew – objaśnił ją młody ideowiec. – Polki powinny dbać o czystość białej rasy. Pani uważa, że to w porządeczku jest, że taka Polka albo nawet inna Europejka pozwala się dmuchać kolorowemu?