– I wy tak po prostu biliście człowieka za inny kolor skóry? (…) – Ale nie za kolor skóry. Kolor skóry to on… — Monika Szwaja
– I wy tak po prostu biliście człowieka za inny kolor skóry? (…)
– Ale nie za kolor skóry. Kolor skóry to on sobie może mieć, jaki chce, tylko niech go ma u siebie. Kto mu, kurdę, kazał razem z tym kolorem przyjeżdżać do nas, do naszego kraju? Niechby sobie siedział w Afryce albo w Azji, albo w innym Murzynowie. Jamajczyki, kurdę, Portoryki, badziewie jedno. Skoro ono jest tutaj, gdzie nie jest jego miejsce, to zasłużyło sobie, żeby mu przyłożyć. Polska dla Polaków, nie?
Maria była coraz bardziej wstrząśnięta. Takiego oblicza Kordiana Pultoka jeszcze nie znała. A to, że je właśnie ogląda, jest zapewne karą za nadmierne parcie do wiedzy. Co ją obchodziły głupie tatuaże? (…)
– A jeśli na przykład ten czarny albo żółty ma żonę Polkę i przyjechał tu, żeby być razem z nią? Jeśli mają dzieci?
– To znaczy, że ta żona nie jest Polka, tylko zwykła kurew – objaśnił ją młody ideowiec. – Polki powinny dbać o czystość białej rasy. Pani uważa, że to w porządeczku jest, że taka Polka albo nawet inna Europejka pozwala się dmuchać kolorowemu?
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Że opuściłam dom mego męża, chciałaś powiedzieć. Był chamem i damskim bokserem. Wytrzymywałam to jak idiotka, bo kiedyś przyrzekłam jednemu księdzu przy spowiedzi, też jak idiotka, że będę matką rodu, dopóki mój syn może mnie potrzebować, to znaczy, dopóki sobie nie znajdzie własnej kobiety. Ten ksiądz chciał mnie ugrobić na całe życie z tą wiernością małżeńską, ale uznałam, że wszystko ma swoje granice. Byłam na spowiedzi przy okazji waszego ślubu i powiedziałam księdzu, temu samemu zresztą, on ma już ze sto lat, że koniec mojej przysięgi, a on mi odmówił rozgrzeszenia. Odtąd chodzę do kościoła nielegalnie.
Ty się o nic nie martw, Marysia – powiedział tonem niezrównanego doktora Pawicy.
– Sasza Winogradów, native speaker, tłumacz i poeta z bożej łaski oraz śpiewak. Bardzo skromny śpiewak. W każdym razie nie piosenkarz. Pieśniarz?… Tak sobie przy gitarze śpiewam troszkę.
– Okudżawę i Wysockiego?
– No tak, tu wszyscy ich uwielbiają, nie wiem, jakim cudem.

