Nadnaturalnej wielkości kocisko złaziło właśnie niespiesznie z parapetu okiennego, zgrabnie lawirując między… — Monika Szwaja

Nadnaturalnej wielkości kocisko złaziło właśnie niespiesznie z parapetu okiennego, zgrabnie lawirując między doniczką z kwitnącym storczykiem a pojemnikiem pełnym bazylii, rozmarynu, tymianku i lebiodki, znanej u nas powszechnie jako oregano. Jak na pospolitego dachowca, kot był rzeczywiście ogromny, łeb miał jak mała główka kapusty i potężne łapska. W jego chytrze zmrużonych oczkach czaił się uśmiech, znany doskonale wszystkim czytelnikom Alicji w krainie czarów.

Rambo, cały w lansadach, podszedł do swojej pani i psią metodą wspiął się przednimi łapami po jej spódnicy. Gdzieś z głębi pręgowanego szarego futerka wydobywał się niski pomruk.

– Na rączki – domagał się pomruk wyraźnie. – Na rączki!

Agnieszka z niejakim trudem podniosła ośmiokilogramowego kota, a ten natychmiast zaczął się do niej przytulać, mrucząc zgoła euforycznie.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0