Portret: Marcel Proust

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Otto Wegener, Public domain, via Wikimedia Commons

Domena publiczna

Niniejsze dzieło znajduje się w domenie publicznej w kraju pochodzenia oraz w innych krajach i obszarach, w których okres ochrony praw autorskich wynosi życie autora plus 100 lat lub mniej.

PortretOryginałPortret
Oryginał: Otto Wegener, Public domain, via Wikimedia Commons

Marcel Proust

Cytaty

  1. (…) życie bowiem zawodzi nas tak dalece, że zaczynamy w końcu wierzyć, iż literatura nie ma z nim żadnego związku, ogarnia więc nas osłupienie, jeśli widzimy, jak cenne myśli ukazane w książkach rozprzestrzeniają się, nie lękając się zagłady, spontanicznie, naturalnie, wśród pełni życia codziennego (…).

  2. Marzenia są nieziszczalne, wiemy o tym; nie snulibyśmy ich może, gdyby nie pożądanie, a dobrze jest snuć je po to, aby oglądać ich ruinę i aby ta ruina była nam nauką.

  3. Przyjął się zwyczaj nieprzypominania go nawet przy wyrażeniach, których często używał, przy prezentach, które od niego pochodziły, i właśnie istota mająca obowiązek odmłodzić – jeżeli nie uwiecznić – pamięć o nim przyspieszała o doprowadzała do końca dzieło śmierci i zapomnienia.

  4. Wytrwałość, z jaką latami pielęgnowałem dawną myśl, żeby zabrać się do pracy, odrobić stracony czas, zmienić swoje życie lub raczej zacząć je od początku, wywoływała we mnie złudne uczucie, że wciąż jestem młody.

  5. Bo jak nie żądza sławy, ale nawyk pracy pozwala nam wydać dzieło, tak samo nie radość obecnej chwili, ale roztropne refleksje czerpane z przeszłości pomagają nam ubezpieczyć przyszłość.

    Może nie ma aktu bardziej nam narzuconego niż ten, który, mocą wzbierającej siły zdławionej w czasie działania, każe, gdy raz myśl nasza znajdzie się w spoczynku, wypływać wspomnieniu zniwelowanemu z innych przez ucisk roztargnienia i zrywać się, że bez naszej wiedzy zawierało ono jakiś szczególny urok spostrzeżony aż po dwudziestu czterech godzinach. I może nie ma też aktu równie swobodnego, bo jest on jeszcze wyzuty z przyzwyczajenia, z tej jakby manii umysłowej, która w miłości sprzyja wyłącznemu odnawianiu obrazu pewnej osoby.

    s. 362

  6. (…) to znów marzą o kojącej nicości, kiedy, przeciwnie, świadomość ich ogarnie błędy, które inaczej przyszłoby im odpokutować po śmierci; (…) i powiedzcie, czy we wspólnym życiu, jakie wiodą idee w łonie naszego ducha, istnieje bodaj jedna z tych, co nam dają najwięcej szczęścia, która by nie pasożytowała z początku na obcej i sąsiedniej myśli, czerpiąc z niej najlepsze cząstki brakującej siły?

    s. 52

  7. Od chwili kiedy się budziłem i podejmowałem mój smutek w miejscu, gdziem go zostawił przed zaśnięciem, niby książkę zamkniętą na chwilę, ale odtąd mającą mi towarzyszyć aż do wieczora, wszystkie moje wrażenia, zewnętrzne, zawsze się dostrajały do jakiejś myśli (…).

  8. Zdolność kochania i zdolność odczuwania przyjemności rzadko schodzą się w jednej i tej samej osobie.

  9. Czujemy w jednym świecie, a myślimy i nazywamy w drugim; możemy ustalić między nimi zgodność, ale nie możemy zapełnić dzielącej ich przestrzeni. (…) I ta sama różnica, jaka istnieje między jakąś osobą lub silnie indywidualnym dziełem a pojęciem piękności, istnieje w nie mniejszym stopniu między zbudzonymi przez nie uczuciami a pojęciem miłości i podziwu. Toteż nie poznaje się ich.

    s. 45

  10. (…) może to przerażenie jest tylko najbardziej pokorną, tajemną, organiczną, prawie nieświadoma formą owego wielkiego, rozpaczliwego protestu, jaki przeciwstawiają rzeczy stanowiące najlepsza cząstkę naszego obecnego życia temu, abyśmy się godzili w myśli na formułę przyszłości, w której ich nie ma.

    s. 229

  11. (…) człowiek wyobraża sobie przyszłość jako refleks teraźniejszości rzutowanej w pustą przestrzeń, gdy ona jest wynikiem – często bardzo bliskim – przyczyn przeważnie dla nas nieuchwytnych.

  12. Nie przypominamy sobie wspomnień z ostatnich trzydziestu lat, ale cali jesteśmy w nich zanurzeni: czemu zatem ograniczać się do tych trzydziestu lat, czemu nie przedłużyć tego dawniejszego życia poza urodzenie? Z chwilą gdy nie znam całej partii wspomnień będących za mną, z chwilą gdy są dla mnie niewidzialne, gdy nie mam zdolności przywoływania ich do siebie, kto mi powie, czy w owej nieznanej mi „masie” nie ma takich, które by sięgały o wiele poza moje ludzkie życie? Jeżeli mogę mieć w sobie i dookoła siebie tyle wspomnień, których sobie nie przypominam, zapomnienie to (przynajmniej zapomnienie faktyczne, skoro nie mam zdolności widzenia czegokolwiek) może się odnosić do życia, które przeżył w ciele innego człowieka, nawet na innej planecie. Jednakże zapomnienie wymazuje wszystko, ale wówczas cóż znaczy nieśmiertelność duszy, o której rzeczywiście upewnia norweski filozof? Istota, którą będę po śmierci, tak samo nie ma racji przypominać sobie o człowieku, którym jestem z urodzenia, jak ten nie przypomina sobie, że byłem przed nim.

    s. 368