Od chwili kiedy się budziłem i podejmowałem mój smutek w miejscu, gdziem go zostawił przed zaśnięciem, niby… — Marcel Proust
Od chwili kiedy się budziłem i podejmowałem mój smutek w miejscu, gdziem go zostawił przed zaśnięciem, niby książkę zamkniętą na chwilę, ale odtąd mającą mi towarzyszyć aż do wieczora, wszystkie moje wrażenia, zewnętrzne, zawsze się dostrajały do jakiejś myśli (…).
Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0
Więcej z tej książki
Przyjął się zwyczaj nieprzypominania go nawet przy wyrażeniach, których często używał, przy prezentach, które od niego pochodziły, i właśnie istota mająca obowiązek odmłodzić – jeżeli nie uwiecznić – pamięć o nim przyspieszała o doprowadzała do końca dzieło śmierci i zapomnienia.
Wytrwałość, z jaką latami pielęgnowałem dawną myśl, żeby zabrać się do pracy, odrobić stracony czas, zmienić swoje życie lub raczej zacząć je od początku, wywoływała we mnie złudne uczucie, że wciąż jestem młody.

