Lilian Jackson Braun

Cytaty

  1. Nikt nie kocha krytyków sztuki. To jedyna robota w gazecie, jakiej bym się nie podjął.

  2. Ludzie kradną koty i sprzedają je do laboratoriów, na eksperymenty (...). To zaczyna być całkiem niezły interes. Kotnapping.

  3. Kiedy wszedł do starego mieszkania, koty spały na sofie. Obudził je głaskaniem. Koko, nie otwierając oczu, polizał Yum Yum po nosie; Yum Yum polizała Koko po prawym uchu; Koko polizał łapkę, która okazała się być jego własna, a Yum Yum polizała rękę Qwillerana swoim szorstkim jak papier ścierny języczkiem. Dał im kilka galaretowatych ślimaków z kolacji u Mausa (...).

  4. – A genialny kot zrobi pewnie prawo jazdy?

    – Koko? Wcale bym się nie zdziwił. Pasjonuje się wszelkimi klawiszami, gałkami, tarczami i dźwigniami. Wszystkimi urządzeniami mechanicznymi.

  5. – Jest tu jakieś dobre miejsce, żeby spróbować tego specjału?

    – W czapce czy bez czapki?

    – Słucham?

    – Chodzi o to, że mamy tutaj lepsze restauracje, jak ta w hotelu. I takie knajpki do codziennego użytku, gdzie ludzie jedzą, nie zdejmując czapki z głowy.

  6. Kiedy dwa tygodnie temu wprowadził się do hotelu, już wtedy była tam mała dziurka, która z czasem nabrała całkiem pokaźnych rozmiarów. Qwilleran zdążył już nawet napisać na ten temat felieton do „Daily Fluxion”.

    „Każdy najmniejszy otwór nawet w najbardziej udomowionym kocie budzi uśpione instynkty – pisał tam. – Dla kota powiększenie dziury, tak by mógł się przez nią prześlizgnąć, jest wręcz sprawą honoru”.

  7. Pijacy zawsze umierają na ulicy.

  8. Koko rozsiadł się po królewsku na głowie łosia, patrząc z aprobatą na swoje włości. Łoś zaś, z głową o długim pysku, szerokich nozdrzach i opuszczonej szczęce, znosił to poniżenie z gorzką rezygnacją.

  9. – Wyczuwają zapach przez drzwi lodówki (...). Jeśli jest tam homar, nie tkną kurczaka; jeśli jest kurczak, nie wezmą do ust wołowiny. Łosoś cieszy się szczególnym uznaniem, nie pytajcie, skąd to wszystko wiedzą. Rano Koko dzwoni po śniadanie. Wchodzi łapką na tabulator maszyny do pisania i zwalnia mechanizm karetki, aż zadźwięczy dzwonek.

  10. Koko, którego pełne imię brzmiało Kao K'o-Kung, miał godność orientalnego władcy. Siedział wyprostowany i poruszał lekko wąsikami na znak dezaprobaty. Koty doskonale zdawały sobie sprawę, że ich wygląd pasuje do białego puszystego dywanu. Miały cechy typowe dla syjamskich kotów: błękitne oczy, brązowy pyszczek, płową sierść, której mogły pozazdrościć im norki, smukłe brązowe łapy i piękny ogon.

  11. – Jesteś zamężna? – Rosnące nadzieje Qwillerana rozpłynęły się jak mgła.

    – Teraz nazywam się Graham. A co ty tu robisz, Jim?

    – Nikt nie nazywa mnie już Jim. Od dwudziestu lat mówią na mnie Qwill.

    – Nadal piszesz Qwilleran przez „w”?

    – Tak, i nadal przyprawia to maszynistki i korektorów o niestrawność.

  12. W grudniu pogoda wypowiedziała miastu wojnę. Najpierw bombardował je grad, później nękały mroźne wiatry. No a teraz ciągle pada ten nieznośny śnieg.