Jakub Ćwiek
Cytaty
Elektryczność spłynęła po dłoni i ukryła się w rękawie.(...)
– Co... Co to... było? Ta iskra?
(...)
– Taki bonus do leczenia teraz dają – wyjaśnił Rysiek zupełnie spokojnie. – Wiesz, wszyscy walczą o pacjentów, kuszą bajerami, więc jak cię walnie piorun, to dostajesz coś takiego. Ale nie pytaj, co jest za migdałki albo raka prostaty, bo to jeszcze niedopracowany system.
s. 50
Ateizm (...) Bóg czy nie, używaj jebanych słuchawek!
s. 72
– No cóż, stary draniu – powiedział Satyr, patrząc na ołtarz – tamto spaprałem dokumentnie, muszę przyznać.
Bóg nie odpowiedział. Być może wcale już go tam nie było.
Diabeł wstał, gwałtownym ruchem ściągając z twarzy maskę. Cisnął ją na ziemię i powoli ruszył w stronę wyjścia.
– Dzięki, że grałeś uczciwie… Choć tak naprawdę gra dopiero się rozpoczyna, prawda?
(...) znów był całkowicie sobą – świątkiem wystruganym w dębie na cześć gitarzysty Stonesów.
s. 44
– Hej, Drelich! – zawołał ktoś. – Żonaty jesteś, daj dziewczynie spokój.
Kobieta odwróciła się i chciała żartem posłać mu buziaka. Wtedy jeden z robaków spełzł z jej dłoni wprost między rozchylone wargi.
Był w szpitalu. (…) Wszędzie wokół śmierdziało środkami odkażającymi, lekami, farbą olejną i moczem, a taką zapachową mieszankę serwowały wyłącznie państwowe ośrodki zdrowia.
s. 36
Poza tym ta piosenka „For those about to rock”, zdaniem Ryśka niosła ze sobą istotny przekaz. Była manifestem ludzi, którzy złożyli życie na ołtarzu rock and rolla. Tych, którzy wybrali trudną i pełną osobistych poświęceń ścieżkę rockmana. Podążających drogą powołania, by... Rysiek nigdy nie kończył tej myśli, bo zwykle gdy ją wygłaszał, był już tak pijany i spalony, że cierpiał na niedobór trudnych słów.
s. 55
W Polsce wolniejsza od internetu jest tylko miejska komunikacja.
s. 35
Pamiyntosz jeszcze, jak żeś tych kocików łod Jehowych nafutrowoł zistom z marihuanom? Albo jak żeś pisoł na drzwiach „Highway to hell”, jak ksiądz łaził po kolyndzie? Albo tych krzysznowców, coś do nich z giwery cylował? Ja tam myśla, że fto by tam na wierzchu niy rządził, to mosz u niego richtich przesrane.
s. 38
Rockmani nie mają wakacji.
s. 14
– Co mi się stało? – zapytał.
– Wersja dugo czy krótko?
– Krótka.
– Pieron cie ciulnoł.
s. 37
Bo coś rzeczywiście było w tym języku.(...) Może chodziło o te zabawne, urocze, ale i mordercze w wymowie głoski sprawiające, że słowa brzmiały jak wiatr szeleszczących w liściach drzew? Albo o niczym nieuzasadnione żeńskie końcówki, przez które rzeźba zawsze była kobietą, nawet gdy przedstawiała wąsatego marszałka?
s. 35



