Jack Kerouac
Cytaty
Pragnąłem jej aż do bólu; wtuliłem głowę w jej piękne włosy. Jej drobne ramiona doprowadzały mnie do szaleństwa; ściskałem ją bez końca w objęciach. A ona była wniebowzięta.
Postanowiłem ukryć się z Terry przed światem na jeszcze jedną noc; gwiżdżę na to, co będzie nazajutrz.
Każdy wybój, wzniesienie i równina osnuwały tajemnicą moją tęsknotę.
Bo dla mnie prawdziwymi ludźmi są szaleńcy ogarnięci szałem życia, szałem rozmowy, chęcią zbawienia, pragnący wszystkiego naraz, ci, co nigdy nie ziewają, nie plotą banałów, ale płoną, płoną, płoną, jak bajeczne race eksplodujące niczym pająki na tle gwiazd, aż nagle strzela niebieskie jądro i tłum krzyczy „Oooo!”
– Jakie masz plany wobec siebie, Ed? – spytałem.
– Bo ja wiem – odparł – Idę przed siebie. Załapuję się na życie.
Prześpię się i zapomnę; mam własne życie, własne smutne, łachmaniarskie życie już na zawsze.
Jakie się ma uczucie, kiedy wyjeżdża się od ludzi, a oni nikną powoli na równinie, aż w końcu widać tylko rozmywające się punkciki? – że zniewala nas za duży świat i że to jest pożegnanie. Ale człowiek wypatruje już kolejnej szalonej przygody pod tym samym niebem.
– Płakałem – powiedział Dean.
– Idź do diabła, przecież ty nigdy nie płaczesz.
– Tak mówisz? Dlaczego sądzisz, że nigdy nie płaczę?
– Nie umierasz na tyle, żeby płakać.
Leżeliśmy na plecach wpatrzeni w sufit i zastanawialiśmy się, co też Bóg najlepszego zrobił, kiedy sprawił, że życie jest takie smutne.
Ganiali razem po mieście jak opętani, zachwycając się wszystkim dokoła, jak to wówczas mieli w zwyczaju, co później wywoływało w nich znacznie więcej smutku, refleksji i pustki. Ale wtedy jeszcze tańczyli na ulicach, jakby mieli kuku na muniu, a ja kuśtykałem za nimi, tak jak przez całe życie kuśtykam za fascynującymi mnie ludźmi.
Piersi sterczały jej prosto i szczerze; pupa prezentowała się smakowicie; włosy miała długie, lśniącoczarne; a oczy to jedne wielkie błękitne cudeńka przepełnione nieśmiałością. Żałowałem, że nie jadę tamtym autobusem. Aż mnie przeszył ból, jaki zawsze czuję na widok dziewczyny, do której mi się wyrywa serce, a która jedzie w przeciwnym kierunku na tym za dużym świecie.
– Mamo, co to za pan? – A, to taki tramp. – Mamuś, ja też chcę zostać trampem.

