Isabel Allende
Cytaty
Rozdarty nieustannie między sentymentalnym zewem własnej krwi a tą gorączką walki, dziką energią, jaka doprowadzała go wrzenia krwi i szaleństwa. Jedna jego natura kazała mu ulegać współczuciu, druga popychała do gwałtu. Żył usidlony na zawsze przez te dwie zmagające się, przeciwne sobie siły, które dzieliły go na dwie nienadające się pogodzić połowy, szarpany jakimś wewnętrznym szponem, przez co czuł się odsunięty od innych. Uważał, że jest skazany na samotność. Pogódź się z tym wreszcie i przestań o tym myśleć, Greg, rodzimy się, żyjemy i umieramy samotnie, uspokajał go Cyrus, w życiu zaznasz cierpienia i nieładu, ale przede wszystkim samotności.
Wykształcili w sobie nową wytrwałość, zrodzoną z cierpienia i z potrzeby. Zdołali przeżyć najtrudniejsze chwile dzięki miłości, która ich nigdy nie zawiodła i dla nich znaczyła więcej, niż wszystko inne.
Musi pan mieć w sobie napastliwość dzikiego zwierza, ale zachowując zimną krew. Jeżeli straci pan panowanie nad sobą – koniec, proszę się więc nauczyć kontrolować swój charakter, bo inaczej nigdy nie znajdzie się pan w gronie najlepszych (…) – Jest pan wystarczająco odporny, ale w walce rozdaje pan ciosy na oślep.
Nie ma rozwiązań szybkich ani trwałych, można tylko wprowadzać stopniowe zmiany dzięki wysiłkom i cierpliwości.
Ten przeklęty los, który goni nas, budząc raz po raz lęk przyczajony we wnętrznościach.
Wprawdzie nie szata zdobi człowieka, mślala, no ale jak cię widzą, tak cię piszą.
Wciąż musiał przystosowywać nastrój do potrzeby chwili, ale gdy wieczorem w ciszy swego pokoju podsumowywał miniony dzień, dochodził do wniosku, że w natłoku ciągłych wyzwań najlepiej nie myśleć za dużo, to pozwoli uniknąć sytuacji, że strach albo gniew sparaliżują go.
Nie wolno nie doceniać głupoty ludzkiej.
Kiedy wszyscy odeszli i pozostał sam, coś pękło mu w duszy: potworny ból wbił się w piersi i rozprzestrzenił się po całym ciele, spalał je, rozrywał na kawałki, łamał kości i zdzierał skórę; nie potrafił zapanować nad własnym ciałem, nie był już sobą, a wyłącznie owym nieznośnym bólem, udręczoną meduzą, rozlewającą się po sypialni i wypełniającą całą przestrzeń jedną krwawiącą raną.
Lepiej nikogo nie kochać zbyt głęboko.
Gdzieś się zapodziała etyka, żyjemy w świecie martwych wartości, rozkoszy bez radości i bezsensownych działań.
Jeżeli nie umiesz pokochać samego siebie, jak możesz pokochać kogokolwiek?



