Douglas Adams
Cytaty
Restauracja na krańcu wszechświata
– Słuchaj no! Istnieje jeszcze masa rzeczy, o których nic nie wiesz! Co na przykład sądzisz o tym? Dadadadu (pierwszy takt V symfonii Beethovena) Niczego to w tobie nie wzbudza?!
– Nie. Niezupełnie, ale zaśpiewam cioci.
Jeśli ludzie nie poruszają nieustająco ustami, zaczynają pracować im mózgi.
Trasy szybkiego ruchu są to przemyślne twory, które niektórym ludziom pozwalają pędzić z punktu A do B, a innym z punktu B do A. Ludzie mieszkający w leżącym pośrodku punkcie C często dziwią się, co jest tak fantastycznego w punkcie A, że tylu ludzi z punktu B się uwzięło, by się tam koniecznie dostać, oraz co jest tak fantastycznego w punkcie B, że tylu ludzi z punktu A się uwzięło, by się tam koniecznie dostać. Często marzą, żeby wszyscy raz na zawsze zdecydowali się, gdzie do jasnej cholery, chcą być.
– Panie Dent (…). Ustalmy może kilka faktów. Czy potrafi pan sobie wyobrazić, jakie uszkodzenia powstałyby w tym buldożerze, gdybym kazał operatorowi po panu przejechać?
– Jakie? – zaciekawił się Artur.
– Zupełnie żadne.
Życie… nienawidź je lub ignoruj, polubić się go nie da.
Na przykład na planecie Ziemia ludzie uważali, że są inteligentniejsi od delfinów, tak dużo bowiem dokonali – stworzyli koło, Nowy Jork, wojny i tak dalej – delfiny zaś nie robiły nic poza buszowaniem w wodzie i leżeniem brzuchem do góry. Delfiny uważały na odwrót: że to one są znacznie inteligentniejsze od ludzi – i to z tych samych powodów.
Dość długo trwało, nim Trillian rozgryzła Zaphoda. Jedną z największych trudności było nauczenie się odróżniać, kiedy udaje głupiego, by ośmielić swych rozmówców, kiedy udaje głupiego, bo nie chce mu się myśleć i woli pozostawić to komuś innemu, kiedy bezczelnie udaje głupiego, by ukryć, że tak naprawdę nie wie o co akurat chodzi, a kiedy rzeczywiście jest głupi.
Dziś musi być czwartek. Nigdy nie mogłem się połapać, o co chodzi w czwartki.
W zasadzie niegroźna
Pan L. Prosser był, jak to się mówi, tylko człowiekiem. Innymi słowy zbudowaną na bazie węgla, dwunogą, pochodzącą od małpy formą życia. Bardziej szczegółowo: miał czterdzieści lat, był gruby, małostkowy i pracował w Radzie Gminy. Tak się dziwnie składało, że choć o tym nie wiedział, był też w prostej linii potomkiem Czyngis – chana po mieczu, aczkolwiek geny jego przodków przez pokolenia mieszały się z genami tylu ras, że nie miał wyraźnie mongolskich cech, a po mocarnych przodkach posostał mu jedynie wałek tłuszczu wokół talii i zamiłowanie do małych futrzanych czapeczek.
Autostopem przez galaktykę



