Jakiś grubas wlazł do beczki z wodą i wystawiwszy z niej samą głowę recytował wiersz narodowego poety, pana… — Stanisław Pagaczewski

Jakiś grubas wlazł do beczki z wodą i wystawiwszy z niej samą głowę recytował wiersz narodowego poety, pana Izydora Wodoleja, pt. „Ulewa”. Utwór ten zaczynał się od słów znanych już każdemu dziecku chodzącemu do przedszkola:

Chlup, chlup, chlup, Od kołyski aż po grób…

Wtedy profesor Gąbka przypomniał sobie fragment pięknego wiersza pióra Smoka Wawelskiego:

Idę pomalować swe serce słoneczną pozłotą.

Źródło: Wikicytaty · CC BY-SA 4.0

Więcej z tej książki

Wszystkie cytaty z tej książki