Portret: Philip Kindred Dick

Zdjęcie autora

Chat GPT based on Arthur Knight (photographer), Public domain, via Wikimedia Commons

Domena publiczna (USA, 1930-1977)

Dzieło znajduje się w domenie publicznej w Stanach Zjednoczonych, ponieważ zostało opublikowane w latach 1930–1977 bez informacji o prawach autorskich. W niektórych krajach mogą obowiązywać inne okresy ochrony.

PortretOryginałPortret
Oryginał: Arthur Knight (photographer), Public domain, via Wikimedia Commons

Philip Kindred Dick

Cytaty

  1. – Istnieje tylko Bóg – rzekł David – i Jego testament.

    – Mam nadzieję, że jestem wspomniany w jego testamencie – powiedział Kevin – i że otrzymam więcej niż jednego dolara.

  2. Ten ślad smoły na stągwi i ta miska mleka w wędrówce swej dziwacznej mkną w dal i z daleka. A to jest płatek śniegu, który był – był płomieniem, który w gwieździe w kształt się przyoblekał.

  3. Utrata zmysłów bywa czasami najwłaściwszą reakcją na rzeczywistość.

  4. Przełamię wtedy także moc mojej natury, wznosząc się stopniowo ku Niemu, który mnie stworzył. I dotrę do pól i przestronnych pałaców mej pamięci.

    s. 209

  5. W przypadku naszych nieustających dysput teologicznych, wywołanych rzekomym spotkaniem Grubasa z boską siłą, taka dwupiętrowa, samoprzekreślająca się konstrukcja wyglądałaby następująco:

    Boga nie ma.

    Zresztą i tak Bóg jest głupi.

  6. – W takim razie wskoczmy do łóżka – zaproponowała praktyczna panna Fisher i poprowadziła go do sypialni.

    s. 125

  7. – Andrew Marvell. Dla Jego Nieśmiałej Pani. „Lecz za plecami zawsze go słyszę: czasu skrzydlaty rydwan tnie ciszę, a tam, przed nami, leżą bezkresne pustynie wieczności”. – Hermes z trzaskiem zamknął tom. – Widziałem ją, tę wieczność. Poza czasem i przestrzenią, włóczyłem się pomiędzy rzeczami, których wielkość… – Urwał nie widząc sensu dyskutowania z kimkolwiek o doświadczeniu życia pozagrobowego.

    s. 146

  8. Nie wiemy czym jest Bóg... Jest on bowiem nieskończony, a zatem obiektywnie niepoznawalny. sam Bóg także nie wie czym jest, nie jest bowiem niczym.

  9. Myśli te obracałem w mym żałosnym sercu, nękany najstraszniejszą zgryzotą: że nie powinienem umrzeć, póki nie poznam prawdy.

    s. 194

  10. Pęk barw podstawowych otoczył Erica niczym iluminowany wiatr; to wiatr życia, pomyślał, owiewa mnie, niesie, gdzie chce, nie zważając na moje marne pragnienia. Po chwili wiatr zrobił się czarny: nie był już wiatrem życia, ale gęstym dymem śmierci.

  11. Eric ujrzał, rozpostartą wokół niego jak jakieś pseudośrodowisko, parodię swojego uszkodzonego systemu nerwowego; rzesze kanałów były wyraźnie zniszczone, zrobiły się atramentowe w miejscach, gdzie przetoczył się przez Erica narkotyk i zostawił swój posępny ślad. Bezgłośny ptak, padlinożerca burzy, usiadł Ericowi na piersi, kracząc w ciszy, która pozostała po oddalających się wiatrach. Nie odleciał i Eric czuł, że cuchnące szpony zagłębiają się w płuca, w klatkę piersiową, potem w jamę brzuszną. Nic w nim nie pozostało nie dotknięte; wszystko było zniekształcone i nawet antidotum tego nie powstrzymało. Do końca życia nie odzyska pierwotnej czystości ciała.

  12. Prawdziwe problemy związane z narkotykami zaczęły się po tym jak Harlan Ellison, w antologii zatytułowanej Dangerous Visions, napisał we wstępie do jednego z moich opowiadań, że „powstało pod wpływem LSD”, co oczywiście mijało się z prawdą. Chęć rozgłosu, która powodowała Harlanem, sprawiła, że miałem opinię ostrego ćpuna. W kolejnym wydaniu antologii pozwolono mi sprostować w posłowiu tę informację, lecz szkoda została już wyrządzona.

    s. 62